Kilka minut dziennie
Nic na to nie wskazywało.
Wstała dziś o świcie.
Potem wyszła z domu,
nie mówiąc na klatce
dzień dobry nikomu.
Niechlujnie się ubrała.
Coś na komórce
pisała w bramie.
Wieczorem, podobno
miała mieć spotkanie.
Żyli obok siebie,
bez słów się mijali.
Starczyłoby kilka minut dziennie
żeby się poznali.
Wypić wspólnie herbatę, wysłać esemesa,
pójść na spacer do lasu , lub w skrycie,
umówić termin do terapeuty
by na nowo poskładał życie.
Miała dość swojego losu.
Była już inną osobą.
Chciała się wyżalić, nie miała do kogo.
Od dawna planowała skończyć ze sobą.
Była w kryzysie psychicznym.
Potrzebowała fachowej porady.
Bliskim zabrakło czasu na rozmowę.
Dziewczyna nie dała rady.
Choć czuła się dla wszystkich ciężarem
to bardzo żyć chciała.
Ze swą decyzją się pomyliła.
Pragnęła zniknąć.
Mały impuls i to zrobiła.
Nie znalazła innego rozwiązania.
Listu nie pozostawiła.
Do rodzinnego domu nigdy nie wróciła.
Komentarze (4)
I po co to pisać wierszem? Poezji w tym za grosz. Temat ważny, napisany w fatalnęj formie, niestety, nikogo nie poruszy. Spróbuj to opisać, zrobić z tego reportaż, krótkie opowiadanie.
Mnie poruszyła informacja w tv i tak powstało te kilka zdań. Pewnie to żadna poezja bo, i ze mnie żadna poetka . Piszę od czasu do czasu.
Zapisz to prozą, będzie właściwe, bo poezji w tym nie ma i same wersy jej nie utworzą...
Bardzo życiowy i na czasie tekst
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania