Kilka słów o niczym - 2 - Licencjonowani psycholodzy
Nadjeżdżają pociągi, suną po torach, jeden za drugim. Wszystkie zmierzają na wschód, w głąb kraju. Nie wiem który wybrać, nie wiem gdzie się udać. Czasem zatrzymam się gdzieś na dłużej, trochę dorobię na jedzenie, bilety i inne pierdoły. Można powiedzieć, że ciągle coś zbieram. Zbieram pieniądze, zbieram wspomnienia, codziennie zbieram się w sobie, by wstać i iść przed siebie. W sumie to się nie zmieniło odkąd podróżuje. Kiedyś też codziennie zbierałem pieniądze, wspomnienia, siebie. Trzeba jakoś żyć. Jakoś mi nie odpowiadało, chciałem żyć właściwie.
Już czas wybrać mój pociąg donikąd. Wybieram najbliższy i wsiadam do wagonu, kierunek pozostawiam losowi. Ostatnio mam skłonność do podróży na gapę. To logiczne skoro nie wiem gdzie jadę. Od jakiegoś czasu ciągle mijam się z logicznym myśleniem. Znów będę musiał siedzieć w kiblu całą drogę, moją całą drogę donikąd. No nic, czas wsiadać do kabiny... Zawsze to samo, odór gówna, gówniana sprawa siedzieć tak kiblować podróż. Kiblować podróż-fajnie powiedziane, podoba mi się.
Czasami myślę sobie po co to wszystko, po co mi ta podróż, po co to robię. Na co mi to wszystko, przecież mogłem być jak inni i grać nudną rolę. Zawsze słyszałem żeby brać przykład z innych, by być jak inni. Powinieneś się więcej uczyć, bierz przykład z rodzeństwa, powinieneś więcej pomagać, ściągać kaptur jak wchodzisz do pomieszczenia-tak mawiała moja Mama. Czasem i koledzy coś mawiali, powinieneś zrobić to tak, powinieneś zagadać do tej uroczej panny, powinieneś częściej wychodzić. Zawsze gdy słuchałem tego pieprzenia, myślałem sobie, że coś jest ze mną nie tak. Wszystko mnie nudziło i nigdy nie mogłem usiedzieć dłużej w jednym miejscu. Nie potrafiłem dłużej wytrzymać z jedną dziewczyną, nie potrafiłem wytrzymać z samym sobą, nie potrafiłem tak żyć. Czasem miałem ochotę się zabić, ale co ludzie powiedzą. Zawsze przyświecała mi ta myśl i tak mijały mi godziny, dni, miesiące, lata. Chociaż jakby nie patrzeć, myślę, że każdy chciałby mieć piękną śmierć. Powiesić się, pociąć, połknąć tabletki to nie było dla mnie. W sumie nigdy nie lubiłem bólu i chciałem też by moja śmierć miała jakiś sens. Nie to żeby zaraz zostać bohaterem tragicznym ale chociaż, żeby nie zostawić po sobie listów. Na pogrzebie oczywiście wszyscy by mnie znali i kochali. Pieprzeni oszuści. Okazałoby się, że każdy z nich jest licencjonowanym psychologiem i każdy z nich rozumiałby mój problem. Właśnie to jest problemem ludzi. Rozumieją problemy innych i nie zdają sobie sprawy z tego, że sami mają problemy. Zawsze byłem samolubny, nigdy nie zajmowałem się cudzymi problemami, miałem swój świat, którego nie rozumiałem i ciągle próbowałem odkryć dokąd zmierzam. Tak, przynajmniej jestem szczery z samym sobą ale czy do końca tak jest, nie wiem. Na razie wiem, że czas powoli się zbierać, wyjść z pokoju zwierzeń, z mojego pociągu donikąd, zatrzymać się w miejscu i odetchnąć świeżym powietrzem. Pociąg zatrzymał się na stacji. Nadszedł mój czas, czas by wypełznąć na powierzchnie i odkryć nieznane.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania