kłamstwa niezliczone
kłamstwa niezliczone
i przemówił
nie ma nic poza materią
ludzie oniemieli
po chwili oznajmił
nie bądźcie jak naiwniacy
wypełnieni złudzeniem
dający się oszukiwać
takim kajdany
i do niewoli
tłum się cieszy
bije brawo
racja racja
krzyczy zachwycony
twoja żona z dziećmi
chcą cię widzieć
mówią przyjaciele
rodziną mą tylko
posiadający mój majątek
i dzielący go
we śnie przemówił
jesteś gotów bym żył
za twoje szczęście
za swoje tylko ja
żyję żyję...
i tyle
Komentarze (1)
Nie rozumiem zabiegu, który polega na tworzeniu takich akapitów. Sam wiersz jest zbiorem zdań, które wprost wykładają kawę na ławę. Metafor brak. Wojciechu, zamiast masowo publikować po 2-3 pozycje w ciągu dnia, napisz jedną rzecz, ale tak od serca. Życzę wszystkiego dobrego!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania