Klatka ponadźwiękowa

Wrzesień 2004 roku

 

Szła sama, szybkim krokiem. Miała 25 lat.

Wracała do swojego rocznego dziecka, chorego na nowotwór złośliwy. Pierwsza chemioterapia i ta niewiadoma…

Został jej krok. Tylko jeden krok…

Popatrzyła w oślepiające światło reflektora, myśląc szybko: To niemożliwe! Drugi raz…

Znowu lewitowała, kręcąc się w czymś zawieszonym, lekko podświetlonym, jakby nie miała ciężaru…

Tym razem wpadła pod Peugeota.

Otworzyła oczy. Była nakryta niebieskim kocem i mocno wqrwiona.

— Muszę iść do mojego dziecka!

— Nie! — usłyszała. — Rozbiła pani głową szybę. Trzeba jechać do szpitala!

Ani kropla krwi jej nie poleciała.

Nic dwa razy się nie zdarza…

Dobre sobie — pomyślała.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania