Niepokój
płuca
stopują tchnienie
szepczą zatrważającemu brzmieniu
o strachu obezwładniającemu ciało
który drażni gardło
pasożyty w głowie
napędzane wyższością
biegną z nieuchwytnymi myślami
jak cię powstrzymać
szybki oddech
drżące dłonie
jak spojrzeć w lustro
oczy płoną
serce tłucze
karmisz się wewnętrznym napięciem
naucz mnie
jak radzić sobie z tym uczuciem
na lodowym klifie
chłód przenika przez serowe butki
nuci szczerą i zazdrosną melodię o prawdzie
że w więzach nie znikną obawy
wspomnienia i lęki
Komentarze (30)
O, Natalie... to jeszcze nie Twoj czas i nie miejsce... ciut się trzeba poduczyć, poczytać poezję, poznać trochę zasad pisania poezji, bo są takowe, a później kto wie...
Mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej...
_Natalié_ na pewno, tylko przede wszystkim na metafory dopelniaczowe musisz uważać. Warto się zapoznać z tym problemem, bo nadto widoczny w tym tekście.
laura123 właśnie staram się spojrzeć na ten wiersz od nieco innej strony. Spróbuję go jeszcze poprawić. Ale ten wiersz nie jest totalną tragedią?
_Natalié_ , nie, tylko dopelniaczowki go kładą. No i te "pryskajace kiszki" - no ohydniki.
laura123 właśnie wprowadzam poprawki ;)
_Natalié_ to zwróć jeszcze uwagę na litanię czasowników, może uda Ci się jakoś inaczej wyrazić myśl?
laura123 na przykład?
_Natalié_ zobacz masz wersy zaczynające się od czasowników, jedne pod drugimi, przez co wyszła litania. Inaczej to wygląda w zdaniu, a inaczej w króciutkich wersach.
laura123 no racja. Spróbuję jeszcze pokombinować
laura123 a teraz jest lepiej, czy potrzeba jeszcze poprawić? Swoją drogą, dziękuję ci za cenne wskazówki ❤️
_Natalié_ dla mnie naklepsza jest końcówka. Tam nie trzeba niczego poprawiać. Gdyby całość tak utrzymana, ten wiersz byłby perełką. Do czego Ci potrzebna ta"lzawa rzeka", nie lepiej sama rzeka?
No i jeszcze tytuł... albo klątwa, albo niepokój. Razem nie do przyjęcia.
laura123 spróbuję jeszcze powiedzieć nad tym wierszem
Posiedzieć*
laura123 coś udało mi się zmienić ?
_Natalié_ tak, moim zdaniem, teraz jest o niebo lepiej, jednak wyrzuć znaki zapytania, bo wiersz bez interpunkcji. I z małej litery płuca.
Zostawiam 5
laura123 dziękuję ❤️
Podoba się.
Gęsto tu od obrazów, które próbują pokazać emocje odarte z łachów malowanych w motylki posypane brokatem. Takie łachy szpecą. Prawda jest w nazwaniu ciężkich od bezsilności rąk "łapami", a sztywnych od rozpaczy nóg, które czasem nie wiedzą, czy zrobić kolejny krok - "szczudłami". Dobrze ominięte jest też oklepane powiedzenie o kiszkach grających marsza z głodu i zastąpione świeżym obrazem, mocniejszym, lepiej odpowiadającym opisowi pragnienia (to też głód). Mówię teraz o wersach 3, 4 i 5. Świetny wiersz! Strofy 6 i 7, ale i reszta - prawdziwe i przemyślanie zapisane.
Dziękuję ❤️
Zaciekawiły mnie trchę niejasne "serowe butki". Może serowe, bo dziurawe? Może to ich kolor? Pewnie wyjaśnienia nie będzie, ale to nic.
Dobrze myślisz ;)
Aha. No to te butki są jednak dziwne. Lepsze byłyby choćby i serowe budy. Też dziwne, ale bez tego zdrobnienia. Szczupła w butkach?
A nie, dobrze, dobrze. Stopy szczudeł są niewielkie. To końce takich jakby... drągów.
* szczudła, nie szczupła
Tak trochę żartuję, bo widzę, że wiersz się zmienia.
Tak, wiersz się zmienia. Nadal troszkę nad nim siedzę ?
Podobają mi się liczne antynomie. Możne z powodu ich obecności nawiedza tytułowy niepokój? Daję 5, pozdrawiam
_Natalié_, zmarnowałaś połowę wiersza, w którym była świeża energia. Tekst stał się po części zamulony, mdły, nijaki. Jedyne, co dobre, to to, że wywaliłaś z niego słowo "łzawość", które zresztą pojawiło się już po moim komentarzu. Było chwytanie gałązek rzek, a później dałaś jakieś "łzawe rzeki". "Łzawe rzeki" ubogaciły utwór o poblask ironii, parodii.. Więc dobrze, że sobie poszły.
Ten sam wiersz jednych zadowala, innych rozczarowuje...
Wczoraj w tym samym czasie, w ciągu minuty, otrzymałaś dwie różne opinie (to był sympatyczny przypadek) - mnie się wiersz spodobał, a laurę123 rozczarował. Postanowiłaś jednak dogodzić gustom laury123. OK.
A teraz powiem, dlaczego w moim odbiorze jest słabiej. Muszę to powiedzieć, bo mój poprzedni komentarz stał się nieaktualny.
1.
płuca
stopują tchnienie
szepczą zatrważającemu brzmieniu
o strachu obezwładniającemu ciało
który drażni gardło
Miałaś wcześniej dwie strofki, zredukowałaś je, połączyłaś w ten zakalec, powyżej. Nie ma już kiszek, szkoda. Bo teraz nie wiem, co tu gra. Brzmienie czego jest zatrważające? Co brzmi, i czemu (brzmiącemu) szepczą płuca? Wyszedł bełkot. a było jasno! Było barwnie! Ciekawie! Kiszki mnie ucieszyły, bo rzadko pojawiają się w wierszach jako słowo. Częściej cały wiersz to zwykła kiszka...
(Przestraszyłaś się, że "kiszka" jest brzydka? Rzecz, czy słowo? Czy co?).
Co do bełkotu, czyli niewyraźnego mówienia, ciąg dalszy. Przeczytaj:
szepczą zatrważającemu brzmieniu
o strachu obezwładniającemu ciało
który drażni gardło
- szepczą "o strachu obezwładniającemu ciało" ? Źle.
Albo szepczą STRACHOWI obezwładniającemu ciało,
albo szepczą o strachu OBEZWŁADNIAJĄCYM.
To do poprawy.
3.
pasożyty w głowie
napędzane wyższością
biegną z nieuchwytnymi myślami
Tu jest śmiesznie. Możliwe, że tak było od razu, że nic nie ruszałaś, nie zmieniłaś. Możliwe, że przymknęłam na to oko, ciesząc się z innych cząstek tekstu. O co chodzi? O tę wyższość. Czy chodzi o to, że głowa jest wyżej niż np. brzuch? To jest ta "wyższość"? Jaką wyższością napędzane są pasożyty? To tajemnica mundialu... :)
No i szkoda, że nie ma już brudnej głowy, łap, szczudeł. Teraz nawet serowe butki zginęły, chociaż niby są.
Zamiast wyrazistych, świeżych obrazów, które działały na wyobraźnię i emocje dałaś tu kit (np. "drżące dłonie"), który oczywiście uszczelnił te szybki lecz przy okazji połączył widoki w nijakość.
To tyle na temat zmian.
Ja bym ten wiersz odłożyła na miesiąc i po miesiącu znowu do niego zajrzała.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania