Klawisz
Woda w kałuży nie pyta o dno,
gdy ostrze pióra kreśli blachę nieba.
Zanim pęknie skorupa pod szronem,
wiatr już szuka śladu, by go zatrzeć.
Możesz bezgłośnie kłaść ścieg za ściegiem,
dopóki lód nie skuje palców,
nosić w kieszeni klucz od niczyich
drzwi, gdy kartka zasypuje godziny.
Lecz sam martwy klawisz czeka,
aż po pierwszym przyjdzie drugie
uderzenie. Pod rdzą drgną skrzydła.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania