Klepsydra

Gdy wyjeżdżałem, śnieg zaczynał żartować

– przy pomniku Kiepury spóźniony autobus

przepraszał, że oddycha.

 

Zjawiła się ona i podała mi kartkę:

numer telefonu i narysowane serduszko.

Nie było już z nią przystojnego Hiszpana.

Byłem tylko ja, zmarznięty,

 

z biletem w dłoni i zbyt ciężką walizką.

Autobus odjechał.

 

Z ciszą zniknęły zachwyty,

a okna pozbyły się szyb - napisz do mnie.

 

Wbrew pozorom życia nie rozpisano na role,

gramy tylko siebie. Oczekiwanie na ostatnie

ziarnko piasku to sens istnienia.

 

Wszystko już było, ale pragnienia pozostają

te same. Liczy się wielkość. Udeptana chwała,

miejsca na cokołach, owacje

i tłumy wielbicieli.

 

Plotki w kronikach towarzyskich pozwalają

samotność pokryć mgłą, wykopać za okno,

roztopić w morzu alkoholu.

 

Nad ranem zbieram rozrzucone zdjęcia,

pieczołowicie ułożone już nie gryzą.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • JamCi 03.08.2021
    Pięknie, spokojnie, przejmująco. Takie pogodzenie przez doświadczenie. Nie rezygnacja a świadomość.
  • laura123 03.08.2021
    Tutaj, jak lubię, Lirycznie. 5
  • Piotrek P. 1988 03.08.2021
    Klimatyczne, ciekawe, zaskakujące. 5, pozdrawiam :-)
  • D.E.M.O.N 03.08.2021
    czasem słońce, czasem deszcz...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania