Klepsydry i Pryzmaty
Tik, tak
Dystans diabła mnie przeraża
Zimnym wzrokiem mi wygraża
Tik, tak
Wczoraj w ogromnej potrzebie
Przywołałam go do siebie
Tik, tak
Cisza hipokryzją trąci
Zgoda tylko w głowie mąci
Tik, tak
Zostawiwszy mnie na lodzie
Diabeł głupi jest po szkodzie
Tik, tak
Odlecieć w wysokie góry
Zburzyć betonowe mury
Tik, tak
Wywołać błotną lawinę
Zatopić każdą dolinę
Tik, tak
Wypłynąć w otwarte morze
Namalować nad nim zorzę
Tik, tak
Przygarnąć diabelskie moce
Zniszczyć wszystkie ich owoce
Jestem chmurą tęczowego piasku
Zebranego z den tysięcy mórz
Chwytam mocno mdłe promienie słońca
Lewituję wśród warkoczy zórz
Labirynty neuronów w potrzasku
Sypią nawóz na popiół i kurz
Konstelacji nie dostrzegam końca
Pochłaniając najjaśniejsze z burz
Jestem kroplą w oceanie
Ciepło mnie unosi
Nie zdradzisz mi, co się stanie
Co diabeł ogłosi
Eksploruję mgliste granie
Los o przerwę prosi
Nie chcę wiedzieć, co się stanie
Gdzie mnie wiatr zanosi
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania