Kleszcz

– Omijaj szerokim łukiem, kochana, ten adres mailowy i jego lokatora – prosiłam kobiecinkę w okolicach pięćdziesiątki, kupującą u mnie codzienną gazetę i zawsze dwie gryczane bułeczki, kiedy się jeszcze przed nim usiłowała bronić, aplikując sobie antybiotyk w postaci przeniesienia rutera do piwnicy. – Transhumaniści maczali w tym palce, na fejsie czytałam. Swoją drogą wchodzisz pani w netowe znajomości jak nóż w masło, a tańszej prenumeraty online nie potrafisz zorganizować. Ogarnij się, kobieto. Obcy już wlazł ci do głowy. Mózg oziębiaj w zamrażarce. Szansa jest, może przechłodzony kleszcz poszuka ciepłych jelit, a wtedy perystaltyka go załatwi.

 

Nie udały się sesje z lodem, niekumata odmroziła sobie lewy policzek. Ruter wrócił. Przez tydzień łaziła z plastrem, jednocześnie bezrefleksyjnie hodując kleszczyka nad lapkiem, aż zajął jej pół głowy. Teraz tylko czekać jak się zmaterializuje i zacznie obrzydliwie wolno wyłazić przez nos, uszy, a w końcu pewnie zeżre wybałuszone gałki. Załapała, bidula, odmianę nie tylko wyobraźniopijną, ale i śluzożerną. Owadzik, wnioskuję z wygłaszanych przy ladzie opinii na temat jego cud-miód-geniusza-twórcy, przetrawił pół michy jej zwojów w kwantowych trzewiach, a druga, ta jeszcze niezjedzona ich połowa, zachwyca się lokatorem.

– Jaki to mądry człowiek, wyjątkowy mężczyzna, musi go pani poczytać. Piękne opowiadania pisze, a jakie inteligentne wiersze, niewiele rozumiem, ale i tak kocham jego wszystkie dzieła, i tu na jej prawym, nieodmrożonym policzku pojawił się krwisty rumień, on chyba mnie lubi – paplała przejęta, usiłując zapłacić kartą za wytropioną na regale broszurkę „Jak interpretować geniusza”. Wie pani, ściszyła głos, natchnął mnie wczoraj, zaczęłam pisać poemat, mam już sześć wersów. Wyślę mu do oceny. Piszemy ze sobą, ma naprawdę piękny nick: Strząb. Inteligentny sobie dopowie, że celowo go pozbawił pierwszej sylaby. Ja - Strząb, chwyta pani? Walczy ze swoim ego, wczorajszej nocy potwierdził moje przypuszczenie, w mailu oczywiście. No czyż nie jest wyjątkowy?

Już trzeci raz wbijała kod, bo terminal się zawiesił. Ze śmiechu oczywiście. Resetując cwaniaka, też ledwo utrzymałam powagę.

 

Pod koniec zimy do mojego sklepiku, na chwilę przed jego zamknięciem, dowlókł się cień klientki. Patrzyłam ze współczuciem, jak niezdarnie chwieje się na pajęczych nóżkach.

Sama więc ściągnęłam z półki dzisiaj dowieziony „Skrócony kurs pisania heksametrem”, a bułki, dwie jak zwykle, włożyłam do woreczka.

– Czuję się beznadziejnie, nie potrafię zadowolić mentora – szepnęła, uciekając wzrokiem.

Ścisnęło się moje serce nad dolą pisareczki.

– Kochana, w trzeciej części twojej „Nadziei" zamiast wymaganych sześciu jest pięć i pół stopy w wersie piątym, trzynastym oraz ostatnim, popraw i będzie git.

Zdziwienie i przerażenie w naiwnych oczętach warte były poświęcenia nosicielce kilkudziesięciu cennych godzin.

– Aa... a skąd pani wie, przecież tylko jemu dałam do...

Nie wytrzymałam, terminal też. Jawny rechot z klienta nie jest opłacalny, ale co zrobić, gdy już nie można się powstrzymać? Wchodząc na konto piszczał zabawnie, a ja, zgięta w pół, łapałam pion po kolejnych atakach.

Biduleńka stała z poradnikiem pod pachą i bułeczkami w foliówce, obficie roniąc łzy. Kleszcz wyzerował. Czyż nie mam dużo cech Samarytanki, przecież gąskę przestrzegałam. Nie posłuchała, jej prawo. W takim stanie nie była potrzebna. Chwyciłam nieszczęście pod łokieć i delikatnie wyprowadziłam z Żabki.

Znam kod do jej głowy. Wróci i jak inne ureguluje ostatni rachunek za bułki, za wiedzę.

Za darmo jest tylko kleszczyk.

Średnia ocena: 2.6  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • Bajkopisarz dwa lata temu
    Bardzo fajne opowiadanie. Subtelnie dajesz do zrozumienia to i tamto, można sobie wyciągnąć taką, albo inną interpretację, a nic nie jest oczywiste. Zawsze mi się podobały niedopowiedzenia, znacznie wyżej je cenie od łopatologicznych przekazów.
    A tu pięknie pokazane jak łatwo (przerażająco łatwo) można wleźć komuś do głowy i namieszać. Wystarczy jedno pokrętło przestawić, a już wychodzi całkiem nowy człowiek, o ile to jeszcze człowiek.
  • Garść dwa lata temu
    W internetach łatwo wleźć komuś perfidnie do głowy, masz rację, Bajkopisarzu.
    Napisane ku przestrodze, bo takich historii "uzależnień" jest wiele.
    Ofiar żal.
    Dziękuję za pozytywną opinię i pozdrawiam :D
  • kigja dwa lata temu
    Co za podłość! Co za bandyctwo! Gotuje się we mnie i wrze, kiedy sobie pomyślę, że takie historie nie są tylko wytworem wyobraźni autora, ale to samo życie.
    Kiedy takie paniusie idą w paszczę lwa na śmierć! Śmierć duchową!

    Nie wiem, czy kojarzysz Catfish z MTV? Normalnie granat mi się odpala, kiedy słucham podobnych historii (lub czytam).

    Po przeczytaniu jest mi źle, niedobrze, nie mogę znaleźc sobie miejsca, i wogle dupa dupa dupa!

    Świetnie skonstruowane opowiadanie...
    Chyba z własnych doświadczeń diabła.
    :(
  • Garść dwa lata temu
    Ale mnie cieszy Twój komentarz, Kigjo. Tekst wzbudził emocje, a to najważniejsze.
    Samo życie, znam co najmniej kilka takich toksycznych relacji.
    I nie jestem diabłem, ekspedientka z Żabki nie ma nic wspólnego ze mną, autorem :D
    Catfish? Niestety nie kojarzę.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za przeczytanie oraz mega ślad po lekturze.
  • Szpilka dwa lata temu
    Kapitalnie przedstawione życie twórcze online i ten nick - Strząb ? ?
  • Garść dwa lata temu
    Szpilko Droga, co najmniej połowa oceniających nie podziela Twojej opinii, tym bardziej mnie ona cieszy :D
    Miłego dnia!
  • Szpilka dwa lata temu
    Garść

    Pewnie wielu odnalazło ziarnko prawdy o sobie, stąd negatywne oceny, bo prawdy się nie lubi, oj nie lubi ?

    Miłego i to żaden frazes, przecież zawsze jakaś wredna gęba może nam wschodzący dzionek skopać.
  • Garść dwa lata temu
    Szpilka... :D
  • Trzy Cztery dwa lata temu
    – Czuję się beznadziejnie, nie potrafię zadowolić mentora – szepnęła, uciekając wzrokiem.
    Ścisnęło się moje serce nad dolą pisareczki.

    Mentor i pisareczka. "Kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością". Wiele relacji można sobie stworzyć w sieci, żeby bawić się innym człowiekiem. Wystarczy być psychopatą albo psychopatką. Psychopaci są często bardzo inteligentni i często, zanim stworzą swoje wirtualne alter ego, bardzo się przy tym natrudzą. Ale czego się nie robi dla (chorej) radości...

    Bardzo dobre opowiadanko.
  • Garść dwa lata temu
    "Psychopaci są często bardzo inteligentni i często, zanim stworzą swoje wirtualne alter ego, bardzo się przy tym natrudzą. Ale czego się nie robi dla (chorej) radości..." oto mi chodziło podczas pisania.
    Trzy Cztery, jesteś wielka!
    Dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania