Klif śmierci - część 1 - Mike, kiepski kłamca
Wstaję z łóżka o ósmej, tak jak każdego dnia. Zakładam szlafrok. Schodzę po drewnianych schodach na parter. Robię sobie herbatę. Nie lubię kawy. Siadam na skórzanej czarnej kanapie w salonie przed wielkim telewizorem. Podziwiam moją willę z dużą ilością wielkich okien, w środku wszędzie wyłożoną drewnianą boazerią. Przytulnie tu. Dopijam ostatni łyk. Wkładam kubek do zmywarki. Jaka tu cisza, spokój, wręcz idealna harmonia. Idę do garderoby na piętrze. Ubieram się w szary sweter i dżinsy. Robię makijaż. Upinam włosy w kok. Przechodzę do biura, gdzie przez cztery godziny piszę kolejny rozdział mojej powieści. Ciekawe, kiedy zobaczę ją na półce w księgarni. Potem przeszukuję internet, może znajdę coś ciekawego. Postanawiam obejrzeć jakiś film. Robię sobie popcorn i kolejną herbatę, tym razem owocową z sokiem. Siadam przed ekranem, szukam ciekawej produkcji. Trafiam na jakieś romansidło.
Nagle coś przykuwa moją uwagę za oknem. Podchodzę do szklanej tafli. Kolejny, myślę. Wzdycham. Wyłączam telewizor i odkładam herbatę na ławę. Szuram stopami po miękkim dywanie. Szybko idę do wiatrołapu. Zakładam w pośpiechu skórzane botki. Wychodzę na dwór i szybkim krokiem idę we mgle do zarysu męskiej sylwetki. Wiem, że nadal się zastanawia czy skoczyć. To nie pierwszy i nie ostatni tutaj. Wielu chciało się zabić na tym klifie. Jednak odkąd tu mieszkam niewielu się to udało.
- Cześć – mówię, stojąc jakieś dwa metry od młodego chłopaka. Ma zabawnie postawioną na żelu fryzurę i kilka kolczyków w uchu. Na dźwięk mojego głosu wzdryga się przestraszony. Powoli odwraca się w moją stronę. – Jestem Kate, a ty?
- Mike… - cicho odpowiada na moje pytanie.
- Może wpadniesz do mnie na herbatę? Chodź, to niedaleko – uśmiecham się, pokazując jedną ręką kierunek, a drugą trzymając w kieszeni.
Skinienie głowy. Ruszamy do mojego domu. Mike jest ode mnie wyższy i to sporo. Do tego przystojny. Dlaczego chce popełnić samobójstwo? Słyszałam już tyle powodów, że nie chcę się nawet domyślać. Wchodzimy do środka. Ściągamy buty. Zapraszam go do salonu i proponuję ciasto. On cały czas milczy. Stawiam przed nim paterę z sernikiem, makowcem, szarlotką i torcikiem owocowym. Pytam się, na jaką herbatę ma ochotę. W końcu uzyskuję odpowiedź: zieloną. Oczywiście w moich zapasach jest kilkanaście rodzajów herbat. Zawsze jestem przygotowana. Zaparzam napój w szklanym dzbanku i wraz z filiżankami kładę go na ławie. Mike stoi przy oknie i patrzy na wyłaniający się z mgły klif. To piękny widok. Szkoda, że zyskał miano „klifu śmierci”.
- Piękny widok, prawda? – zaczynam rozmowę, siadając na kanapie.
- Tak, śliczny – odpowiada beznamiętnie.
- Skąd jesteś? – zadaję więcej nic nie znaczących pytań.
- Z okolic Los Angeles.
- Podobno to również piękna okolica.
- Nie powiedziałbym. Po prostu zwykła – dalej wpatrywał się w skały swoimi dużymi, szarymi oczami.
- Tylko słyszałam, nigdy tam nie byłam – kłamię. Przecież tam się urodziłam. – Co tutaj robisz?
- Eh… przyjechałem pooglądać klify – nie jest dobrym kłamcą.
Komentarze (5)
Brakuje ci kilku przecinków i kropki na samym końcu tekstu. Zdania są zbyt krótkie, tak jakby były urywane, a to troche przeszkadza w czytaniu. Opisy też nie powalają, podobnie, jak cała ta historia :-/ wydaje się jakaś taka nierealna... Zostawiam 3, bo być może w kolejnych częściach się to rozkręci...
Tak samo jak elenawest uważam że zdania są krótkie. A po za tym ta historia jest prawdziwa, bo niedawno mówili o niej w wiadomościach na polsacie.
Nie oglądam telewizji, a tym bardziej wiadomości, więc o niej nie słyszałam. Jeśli tak jest, to najmocniej przepraszam, nie chciałam nikogo obrazić
elenawest, nic się nie stało. Zdania są krótkie specjalnie. Myślałam, że to dobrze wygląda, ale się myliłam. Zaraz poprawię błąd z kropką. Dziękuję za słowa krytyki :)
Diamentowa Róża proszę bardzo ;-) zawsze do usług :-P
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania