Klik
[Słuchaj.]
Stawiasz Unitrę Julię na parapecie – skala starta przy Trójce.
Gałka chrupie o milimetr za daleko.
Dwa – szumy.
Dwa – trzaski.
Cztery – sekundy, aż obcy głos przetnie twoje imię.
Przekręcasz gałkę – ośka pęka, w palcach proszek plastiku.
Stacja urywa się w połowie słowa – syk i ciepły zapach zwarcia.
Ucho na kratce – samo szuranie.
Klik nie wraca.
Imię też nie.
Komentarze (18)
Taki smutek. Inny niż zwykle.
Mówili że plastik rozkłada się tak długo, a tu masz.
Raz odpaliłam radio na lampy, co to było za brzmienie. Mega!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania