Klik

Światłowody mnie grzeją

rzutem ciepła w długości

przemierzam z nimi świat nadziei

w kostkach serfujących kości.

 

Klikam i zasysam pokarm

nie nurkuję a jestem na dnie

zjadam wszystkie brudy

chciałem w stadninie a wyszło stadnie.

 

Śmieci wpadają stale

są na imprezie w gościach

nie było plastikowych sztućców i talerzy

inny był rozstaw.

 

Kupuję w promocji pokrowce

za złotówkę mam wszystkie miejsca

nakrywam puste krzesła bez urazy

i złości wręcz by nie wyręczać.

 

Z ostatniej wieczerzy

wypasając owce w dożynki

witam pasterzy

ubranych w zero jedynki.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Tutaj znowu mam mieszane odczucia, ale znowu raczej na plus.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania