Klimatkterium
Błądzę po świecie oczyma kamer,
po oceanach i kontynentach.
Na ścianach sennie tykają zegary,
a w kuchni świeża parzy się mięta.
Świat zaurocza kolorem ściętym
ze szczytów, z równin, z wysp i atoli,
rozbłyskiem lumenów żywych pejzaży,
bo jeszcze sobie może pozwolić.
Ale te oczy bywają też ślepe
na brud i terror bytu człowieka,
na to, co pękło na tej planecie,
od czego chcemy dzisiaj uciekać.
Na dryfujące wyspy ze śmieci,
na góry plastiku rosnące pod wodą,
na lasów, co uschły, milczące szeregi
i ptaki, co śmiercią się na to nie godzą.
Ta ziemia tak szybko nam się starzeje,
rozszarpywana bez przerw i wytchnień
.Gdy kiedyś w końcu rodzić przestanie,
ci, co ją gwałcą, przestaną istnieć.
Na ścianach tykają sennie zegary,
w kuchni się parzy świeżutka mięta,
więc komu by się tam chciało myśleć
o oceanach i kontynentach?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania