Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Klucz do róży - Rozdział 13
Zapiski Rozalii
Rozdział 13
30 lipca 2023 roku, godzina 13.37
pokój w zakładzie psychiatrycznym
Minął tydzień, odkąd rodzice wysłali mnie do zakładu psychiatrycznego. W sumie nie jest tu źle. Nie muszę patrzeć na współczujące i zaciekawione spojrzenia rodziców, przyjaciółek czy nauczycieli. Nie muszę też odpowiadać na ich nieustające pytania. Wiem, że chcą dobrze, ale czasem sobie myślę „udławcie się tym współczuciem i wścibstwem”.
Boli mnie to, lecz to zwykła prawda. Wracając do mojego aktualnego domu – jest ok. Jedzenie jest niezłe, materac mógłby być miększy, ale nie mogę zbyt wiele oczekiwać po takim miejscu. Pielęgniarki niby pilnują, sprawdzają każdy kąt, ale jakoś ukryłam ten notatnik pod ruchliwą deską, więc w sumie da się żyć. Największym problemem są lekarze. Wtykają swój wścibski nos w ciebie i twoją psychikę. Zadręczają pytaniami jeszcze gorzej niż rodzina czy przyjaciele. Ale nawet im dam rade. Ponieważ nie jestem sama.
Chociaż wysłali mnie na oddział z izolatką, to najłatwiej jest mi przetrwać ten czas dzięki Adamowi. Cały czas ze mną siedzi. Całymi godzinami rozmawiamy na różne tematy jak na początku związku. Nie wiem jakim sposobem udało mu się tu wkraść i jak nikt go nie zauważą. Ale to Adam. Jest taki mądry, sprytny i silny. Bez niego byłoby mi tutaj o wiele trudniej. Uważają mnie za niebezpieczną, nienormalną… Ale ja tylko broniłam Adama przed tą psychopatką z galerii. Przecież chciała go zabić! Więc ja musiałam zrobić to co ona chciała zrobić Adamowie, tyle że… Szybciej. To ją powinni tutaj zamknąć, nie mnie. Pozwalają chodzić tej psychopatce wśród ludzi bo uwzięli się na mnie! No ale ważne, że mój chłopak jest ze mną. Żywy. Z nim czas od razu szybciej mija. Wiele razy też uchronił mnie od śmierci.
Trzy razy dziennie, trzy różne pielęgniarki (Betty, Amy i Cassie) przynoszą mi tacę z jedzeniem oraz pojemniczek z dziwnymi, kolorowymi tabletkami, a potem każą je przy sobie połykać. Za pierwszym razem połknęłabym je, gdyby nie szybka reakcja Adama. Ostrzegł, że to pułapka i poradził, żebym schowała je policzek, a kiedy pielęgniarka wyjdzie schowała pod poduszkę. Bałam się, że znajdą je przy zmianie pościeli, ale on doradził mi, że kiedy będę szła do łazienki wezmę je i spuszczę w toalecie. On jest taki mądry. Nie wiem co bym bez niego zrobiła. Dosłownie bym umarła! O, Adam mówi, że Betty idzie z tacą z jedzeniem i śmiercionośną mieszanką kolorowych tabletek. Jeszcze tu wrócę~.
R
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania