Poprzednie częściKlucz do róży - Rozdział 1

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Klucz do róży - Rozdział 18 (OSTATNI)

Rozdział 18

24 grudnia 2023 roku godzina 15.06

Dom

Dziś jest mój pierwszy dzień poza zakładem psychiatrycznym. Nie jest mi łatwo. Nadal słyszę liczne komentarze na mój temat, ale staram się je ignorować. Zresztą nie winię za nie ludzi. To co zrobiłam było okropne i nie da się tego wytłumaczyć niczym. Na szczęście nie jestem sama. Ale zacznijmy od początku.

Po lekach od doktora Rain’a całkowicie przestałam widzieć Adama. Przeprowadziłam również długą rozmowę z doktor Gazelą. Powiedziałam jej wszystko co sobie przypomniałam.

- Dobrze Rozalio, gotowa?

- Tak. Adam od początku chciał czegoś więcej. Często dotykał mnie niby przez przypadek, ale ja wiedziałam, że tak nie było. Mówiłam mu, że nie jestem gotowa, a on to rozumiał. Kłamał. Dzień przed tym okropnym snem, który zmienił się w koszmar na jawie, Adam zaprosił mnie do siebie. Powiedział, że rodzice pojechali w delegację i będziemy mogli spokojnie sobie posiedzieć. Niczego się nie domyślałam, choć powinnam. Więc poszłam. Otworzył mi drzwi, uśmiechnięty jak zawsze. Zaprowadził do pokoju po czym zamknął za sobą drzwi na klucz choć od razu chciałam wyjść. W pokoju czekało na nas jego pięciu kolegów. Adam nie czekał na nic. Zaczął zdzierać ze mnie ubrania rzucił na łóżko i zrobił to co chciał od dawna. Ale nie wystarczyło mu to. Chciał patrzeć jak cierpię równie mocno jak on czekając na mnie. Powiedział mi to. Po nim przyszedł kolega. Potem drugi, trzeci, czwarty i piąty. I tak całą noc. – Przerwałam, aby napić się wody. Czułam, że głos i ciało zaczynają mi drżeć.

- Płakałam, krzyczałam po pomoc i błagałam, aby przestali, ale oni ogłuchli na moje słowa. Pod koniec czułam już tylko ból. Nie miałam sił, aby krzyczeć, płakać czy błagać. Chciałam, żeby po prostu już skończyli. Rano o dziesiątej pozwolili mi wrócić do domu. Wracając czułam się pusta. Jakbym nie była w stanie już nic czuć. Nie chciałam wracać do domu więc włóczyłam się bez celu po mieście. Gdy zaczęło się ściemniać wiedziałam, że muszę wracać do domu. Jednak nogi zamiast w jego stronę poniosły mnie nad most. Patrzyłam w ciemną wodę. Miałam ochotę skoczyć. Ukryć się pod jej spokojnymi i kojącymi falami. Nie miałam jednak na tyle odwagi. Nie chciałam tego pamiętać i o tym myśleć. O tym co się stało. Przybrałam więc na twarz wymuszony uśmiech i wróciłam do domu. Gdy rodzice pytali jak było, bez mrugnięcia okiem odpowiadałam, że było wyśmienicie, a Adam jak zawsze zamówił dla nas pyszną pizzę i spędziliśmy miły wieczór na oglądaniu filmów. W końcu poczułam uderzenie zmęczenia, więc poszłam się umyć i spać. I tak to się zaczęło. – Doktor Gazela nadal zachowywała stoicki spokój i pokerową twarz. Nieustannie zapisywała coś w swoim notatniku, ale o dziwo nie denerwowała mnie jak na początku.

Miałam wrażenie, jakby dopiero po tej rozmowie moja terapia ruszyła do przodu. W pewnym momencie było tak dobrze, że doktor Gazela przeprowadziła rozmowę ze mną i rodzicami. Bałam się, że są na mnie źli i mnie nienawidzą. Oni jednak wciąż powtarzali jak bardzo mnie kochają, martwią się i chcą mi pomóc. Po usłyszeniu mojej opowieści byli załamani i wściekli. Nie tylko na Adama, ale i na siebie za to, że nic nie zauważyli. Do tej pory powtarzam im, że to nie ich wina, ale oni myślą inaczej. Od razu ze spotkania poszli na policję i zgłosili gwałt. Adam i jego koledzy następnego dnia zostali przesłuchani. Adam i jego najlepszy przyjaciel szli w zaparte, że są niewinni, ale pozostała trójka przyznała się od razu. Przyznali, że odkąd to zrobili zżera ich poczucie sumienia i nie mogą z tym normalnie żyć. Rodzice Adama nie chcą zepsuć sobie reputacji synem gwałcicielem w więzieniu, więc sprawa w sądzie nadal trwa, ale prawnik mówi, że to tylko kwestia czasu kiedy odpuszczą i wygramy.

Niedługo po spotkaniu z rodzicami pozwolono mi napisać do przyjaciółek. Okropnie bałam się tego momentu. Nie wiedziałam nawet, czy nadal jesteśmy przyjaciółkami. Odwróciłam się od nich. Napisałam każdej najdłuższe listy jakie kiedykolwiek pisałam. Opowiedziałam im o tym co spowodowało to wszystko i o całej reszcie. Cztery dni później dostałam listy zwrotne przepełnione wsparciem, zrozumieniem i przeprosinami, że tak szybko zrezygnowały i zostawiły mnie samą. Nie miałam im nic za złe. Sama pewnie postąpiłabym tak samo na ich miejscu. Cieszyłam się jednak, że nadal mam przy sobie tak cudowne osoby.

Co do sprawy Erick’a okazała się bardziej skomplikowana. Sprawca został znaleziony w trakcie, kiedy leżałam nieprzytomna w szpitalnym łóżku. Okazało się, że Eric nie mógł przeżyć zdrady jego byłej i poprosił Layla’ę, aby go rozczłonkowała bo wtedy będzie już pewne, że go nie odratują. Layla była akurat pod wpływem nowych leków, które odłączały ją od rzeczywistości i się zgodziła. W nocy zakradła się do kuchni i wykradła z niej tasak do mięs. Porządnie naostrzyła i poszła do pokoju Erick’a. Był zdziwiony, że udało jej się załatwić narzędzie tak szybko, ale nie chciał dłużej czekać. Do tej pory nie wiadomo dlaczego wybrali kabinę w damskiej toalecie. Ważny jest jednak fakt, że gdy leki przestały działać, a Layla zrozumiała co zrobiła była przerażona. Starała się ukryć swoje emocje, ale kiedy usłyszała, że jego ciało zostało odkryte wpadła w amok i przyznała się do winy. Nie wiem co się z nią stało potem bo lekarze nic więcej nie mówili.

Co do Ashley. No właśnie. Po tej całej sytuacji z Erick’iem zbliżyłyśmy się do siebie. Bez przerwy rozmawiałyśmy i odkrywałyśmy co naprawdę czujemy. Ashley jest cicha i wstydliwa. Ma niską samoocenę i stara się walczyć z depresją spowodowaną presją bycia wymarzoną córką bogatych rodziców. Stara się również im wytłumaczyć jak się czuje. Idzie to lekko mówiąc powolnie, ale ważne, że do przodu. Kiedy już się otworzy jest niezwykle gadatliwa, zabawna i empatyczna. Wydaje mi się, że czuję do niej coś więcej, niż do przyjaciółki. Jednak nie zrobię nic pochopnego zanim obie nie uporamy się z własnymi problemami. Chcę się upewnić, że te uczucia nie są chwilowe. Nie chcę, żeby przeze mnie cierpiała.

Nie zdążyłam się jeszcze spotkać z Abby, Katherin i Lindą, ale na pewno zrobię to najszybciej jak tylko się da. Kiedyś muszę im również przedstawić Ashley. Mam nadzieję, że się polubią.

Do tej pory nie wierzę w to wszystko co się stało. Czułam tyle sprzecznych ze sobą uczuć. Strach i wmawianie sobie, że muszę walczyć dla Adama. Ból i tłumienie go rzekomą miłością do mojego oprawcy. Teraz już wiem, że było to spowodowane wieloma ciężkimi do wymówienia odmianami pourazowych chorób psychicznych, ale wtedy tego nie wiedziałam. Nikt nie wiedział. Jednak nie chcę już czuć się tak jak kiedyś. Mam dla kogo żyć. Mam wokół siebie kochających mnie ludzi, którzy zrobią wszystko, abym była zdrowa i szczęśliwa. Zostawiłam za sobą ten spowity cieniem bólu i łez okres w życiu i wchodzę w nowy, weselszy. Wiem, że będzie ciężko. Życie nie jest łatwe i usłane wyłącznie płatkami róż. Jednak mimo wszystko chce je przeżyć i nie żałować żądnej decyzji. Cieszyć się każdą chwilą spędzoną z osobami, które kocham bo wiem, że wszystko może się skończyć w jednym najmniej spodziewanym momencie. Nadal mam gorsze momenty i wiem, że będą jeszcze nie raz. Lecz chcę wierzyć, że ta nowo zasadzona róża nadziei kiedyś wykiełkuje, a kiedy już to nastąpi odnajdę swój klucz do róży.

R

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • zuraw 7 miesięcy temu
    😭😭😭pięknie zakończone ! 5
  • AkinaUkai 7 miesięcy temu
    Dziękuję!!! :333

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania