klucz, który otworzył nie to, co trzeba
klucz
leżał
na półce
mały
metalowy
i bardzo
pewny siebie
aż pewnej nocy
zszedł z półki
sam
przez dywan
przez kuchnię
przez ciszę
i zatrzymał się
przed ścianą
– otwieraj
powiedział
ściana
milczała
– no już
klucz
włożył się
w ścianę
przekręcił
klik
i ściana
otworzyła się
jak drzwi
za nią
nie było
pokoju
było morze
morze
w przedpokoju
bez wody
ale za to
z trzema
rybami
w garniturach
jedna spytała:
– bilet?
– jaki bilet?
– na przejście
z rzeczy
do nierzeczy
nie miałem
więc ryba
przybiła mi
pieczątkę
na czole
i przepuściła
dalej
dalej
był las
w lesie
telefon
na telefonie
las
w lesie
telefon
w telefonie
mój dom
w domu
ja
przyglądałem się
sobie
jak stoję
w domu
i patrzę
na klucz
który jeszcze
leżał
na półce
– nie ruszaj
powiedziałem
do siebie
– za późno
odpowiedziałem
sobie
klucz
przekręcił się
sam
i nagle
cały świat
został
zamkiem
a my
wszyscy
małymi
kluczami
próbowaliśmy
otworzyć
siebie
aż jeden
z nas
trafił
właściwie
i zamiast drzwi
otworzyło się
niebo
wypadł z niego
deszcz
jeden parasol
i wtorek
bardzo zaspany
wtorek
usiadł na schodach
i powiedział:
– chyba
znowu
jestem
nie tam.
klucz
wrócił na półkę
ściana
zamknęła się
morze
zniknęło
a ja
do dziś
nie wiem
czy naprawdę
otworzyłem
ścianę
czy tylko
sam
byłem
drzwiami
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania