"Nieskończenie wiele mercedesów jedzie przez biliony światków aż do czerwonej granicy. Niektóre zapuszczają się za margines, na brzeg kartki, kilka wręcz spada ze stromej skarpy wprost na biurko.
(...)
Milkę już. Opowieść, najszaleńsza z szalonych, w której to prawie każdy rozdział dzieje się w innej wersji rzeczywistości, a pomimo to akcja biegnie naprzód, rozwija się, jest w nas, podskórnie."
Żeby tak napisać pierwszą swoją książkę trzeba wiele, wiele, mega wiele innych przednią przeczytać.
Widać w aluzjach literackich mniej lub bardziej zakamuflowanych wiedzę i zgorzknienie do granic wszechświata, ba do kresu wszystkich alternatywnych, nieskończonych w swojej ilości wszechświatów, jak twierdzą zwolennicy tej teorii muliświatów.
Ty je przenosisz na karty Knepha, jesteś ich architektem jako pisarz, chociaż niemałą, aktywną rolę pełnią imitakle i alter ego fabularne - Florian. Totalne zapętlenie. Które wciąga.
Lubię takie literackie gry:)
O wymowie tych światów, czyli beznadziei, upodleniu, zależności... już pisałam wiele razy.
Tym bardziej, że mogłeś nieźle się bawić, wymyślając koszmarne elementy turpizmu i wszelakich innych okropności.
Pewnie to groteska, zatem i żart i ból po równo się plotą.
Dzięki za podróż w kapsule czytelnika. Usilnie naprawiałam wszelkie próby jej rozszczelnienia przez Knepha, więc nie ucierpiałam:)
Językowo - mistrzostwo.
Wróżę Ci sławę, ale na wielkie nakłady nie licz.
Gusty są różne, a amatorów bardziej sztuki pisania niż rozrywki jest zdecydowanie mniej:)
5!
dziękuję najserdeczniej i najuniżeniej za te jakże miłe i hiperbudujace słowa. Przeczytałem... trochę, może nawet mniej, niż bym chciał :) Miałem olbrzymią radochę pisząc tę książkę, rozpoczynając tekst w 2008 i wracając, kończąc go po latach, w 2013 (stąd pojawienie się w nim Waśniewskiej, Mamy Madzi z Sosnowca, która podówczas była znana na cały kraj :)) Książki wydaję własnym sumptem i fakt - w małych nakładach.
Pozdrawiam serdecznie Czytelniczkę.
Życzę w przyszłości nabycia urządzonka, które przyspieszy tempo czytania, rozumiesz: 1 książka - 5 minut:)
Miałeś radochę... no tak:)
Grabarz ludzkości.
"owady zabrały mnie do podziemi Nie bałem się" - kropeczka Ci uciekła po podziemi
"Nieuleczalny nowotwór literacki z przerzutami." - :))
"Tu pomoże jedynie alkoterapia, codzienne chlanie najgorszych i najtańszych świństw, zupełne zeszmacenie się. Trzeba być rakiem w raku, rozrastać się, w końcu przejąć funkcje życiowe książkopasożyta. Stać się nim, wrosnąć w zeszyt, spisać testament najtańszym długopisem. Rozrywać kratki pazurami, przełazić na następną stronę. - :D Dorian Florian.
Wśród tej całej fikcji nasiąkniętej ohydą, i gdzie niegdzie burtalnoscia obrazów, przewijasz wątki polityczne a do tego postacie ze świata realnego, nawiązując do różnych zbrodni.
Wszystkie postacie łączy jedno wszystkie pędzą ku zagładzie, destrukcja i autodestrukcja zarazem, ulotność, przemijanie, koniec i początek węża zjadającego ogon.
Cóż... brawo :) chociaż wychodzę stąd z pewnym smutkiem. Pozdrawiam
Komentarze (7)
(...)
Milkę już. Opowieść, najszaleńsza z szalonych, w której to prawie każdy rozdział dzieje się w innej wersji rzeczywistości, a pomimo to akcja biegnie naprzód, rozwija się, jest w nas, podskórnie."
Żeby tak napisać pierwszą swoją książkę trzeba wiele, wiele, mega wiele innych przednią przeczytać.
Widać w aluzjach literackich mniej lub bardziej zakamuflowanych wiedzę i zgorzknienie do granic wszechświata, ba do kresu wszystkich alternatywnych, nieskończonych w swojej ilości wszechświatów, jak twierdzą zwolennicy tej teorii muliświatów.
Ty je przenosisz na karty Knepha, jesteś ich architektem jako pisarz, chociaż niemałą, aktywną rolę pełnią imitakle i alter ego fabularne - Florian. Totalne zapętlenie. Które wciąga.
Lubię takie literackie gry:)
O wymowie tych światów, czyli beznadziei, upodleniu, zależności... już pisałam wiele razy.
Tym bardziej, że mogłeś nieźle się bawić, wymyślając koszmarne elementy turpizmu i wszelakich innych okropności.
Pewnie to groteska, zatem i żart i ból po równo się plotą.
Dzięki za podróż w kapsule czytelnika. Usilnie naprawiałam wszelkie próby jej rozszczelnienia przez Knepha, więc nie ucierpiałam:)
Językowo - mistrzostwo.
Wróżę Ci sławę, ale na wielkie nakłady nie licz.
Gusty są różne, a amatorów bardziej sztuki pisania niż rozrywki jest zdecydowanie mniej:)
5!
Pozdrawiam serdecznie Czytelniczkę.
Miałeś radochę... no tak:)
Grabarz ludzkości.
"Nieuleczalny nowotwór literacki z przerzutami." - :))
"Tu pomoże jedynie alkoterapia, codzienne chlanie najgorszych i najtańszych świństw, zupełne zeszmacenie się. Trzeba być rakiem w raku, rozrastać się, w końcu przejąć funkcje życiowe książkopasożyta. Stać się nim, wrosnąć w zeszyt, spisać testament najtańszym długopisem. Rozrywać kratki pazurami, przełazić na następną stronę. - :D Dorian Florian.
Wśród tej całej fikcji nasiąkniętej ohydą, i gdzie niegdzie burtalnoscia obrazów, przewijasz wątki polityczne a do tego postacie ze świata realnego, nawiązując do różnych zbrodni.
Wszystkie postacie łączy jedno wszystkie pędzą ku zagładzie, destrukcja i autodestrukcja zarazem, ulotność, przemijanie, koniec i początek węża zjadającego ogon.
Cóż... brawo :) chociaż wychodzę stąd z pewnym smutkiem. Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania