Kniga – wyjaśń Pisma

Kniga to bogini mądrości. Jest to trzecia postać Nocy, Matki. Drugą jest Sowa, Soba.

Napisano jest: "Soba Sową w Kniei. Knieja Knigą i Księgą w Nocy". Zatem w Nocy jest Knieja, w Kniei Sowa. Jednocześnie "Knigą zwana w kniei zamieszkuje". Bogini mądrości zamieszkuje w kniei pisanej z małej runy (chociaż pierwotnie małych i dużych nie rozróżnano), a knieja to miejsce knów, czyli pni. Księgi były ryte w drewnie zrazu. Chodzi tu o tajemną obecność Bogini w świętych księgach. Noc zwana w tym przypadku Knigą zamieszkuje w księgach.

Dlaczego druga osoba, Sowa, jest w Kniei – Knidze, trzeciej osobie, a nie na odwrót? Ponieważ Noc była Sobą i zdziwiła się Sobie, i podzieliła Siebie, czyli Sobę, to jest Sowę – na Ziemię i Niebo, to Sowa stała się światem, a dodatkowo istniało jeszcze Morze. Wszystko co stworzone i zrodzone, głosi siebie w tajemnej Mowie Bogów. Księżyc – Sen jest Księgą w Nocy, boskim nagraniem tego wszechśpiewu. W Niej to istnieje Świat. Są więc Słowa i Śnici. Świat istnieje-śnieje. Słowa są niewidzialne, Śnici tworzą świat widzialny i czuwalny, jednak ograniczane są przez Słowa. Mowa Bogów składa się ze Śnici. W Czasie Snu, złotym wiekiem zwanego, ludzie i wszystko porozumiewało się za pomocą Mowy Bogów. Dlatego Słońca, związanego ze Słowem, dla nich nie było. Śnici dobre, zwane miłośniami, to wszystko, co znali. Gdy Bies skusił ludzi do otwarcia Woru Przekleństwa, poznali także złe śnici, zwane złośniami. To bardzo tajemne sprawy, i niewielu mędrców Ludii je poznało. W Mowie Bogów nie było kłamstwa, każdy rozbrzmiewał tym, co czuje. Po otwarciu Wora, gdy nuty bolesne, straszne i smutne wydostały się, Bogowie dali ludziom Słowa, a odebrali słuch bogów.

Świat wyglądał też odtąd inaczej. Słońce zajaśniało, ale i ciemność zaciemniła. Mowa Bogów była stwórcza, czyniąca, ale zatruta przez złośni nie mogła być dłużej w mocy ludzi. Słowa ponazywały wszystkie rzeczy i określiły je, ograniczyły, umiejscowiły. Sam czas był już inny, nie taki jak we śnie. Czas Przeznaczenia – bo teraz wszystko było pod mocą śnici, a nikt nie miał ich w mocy – nastał.

Powiedzmy o śniciach. Każda śnić obejmuje pięć zmysłów otoczonych przez szósty; w Czasie Snu ludzie odbierali świat za pomocą szóstego, który zawiera w sobie pozostałe. I tak widząc np. drzewo, czuli je, wąchali i smakowali jednocześnie, a nade wszystko słyszeli. Słyszeli drzewość drzewa. W tym nie mogliby zrobić drzewu krzywdy, ani w ogóle niczemu, co śpiewało pieśń o sobie i swojej wdzięczności dla Bogów, a śpiewało wszystko. Jak się żywili? Powietrzem, światłem i owocami, a owoce nie tyle do utrzymania życia były potrzebne, a dla smaku. Przeróżne były, ale to tutaj pominiemy, rzekniemy tylko o owocach Życia i Poznania. Było Drzewo Świata pośrodku ziemi, która zresztą jeszcze stron czterech nie posiadała. Zatem wokół Drzewa Świata i Życia śpiewali i tańczyli. Tutaj wypada powiedzieć o osobliwej własności śnici, które świat postrzegalny tworzyły: otóż to, co w naszej mowie różnymi słowami się nazywa, mogło tym samym być w Mowie Bogów. I tak, nie ma sposobu dorzecznie spytać, czy Wór Przeklęstwa był workiem, skrzynią czy owocem z drzewa – był wszystkim tym i czymś jeszcze. W Mowie Bogów, która wymianą śnici była, nie istniało rozróżnienie na "małe" i "duże", wizerunek i rzecz samą. Nawet na myśl i rzecz, bowiem ludzie nie myśleli, a śpiewali. Będziemy postępować dalej po przerwie.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Trzy Cztery 2 tygodnie temu
    Pobóg Welebor, Twoja "Wyjaśń Pisma" kojarzy mi się z "Się" Stachury. Podobny ton - oznajmianie, podobna siła - przekonanie, i nawet podobny sposób prezentacji swojej myśli;

    Stachura:

    Nie ma ja. Się jest. Się jest stanem. Nie panem. Ani
    nad innymi panem, ani sobie panem. Żadnym panem. Koniec z panem.
    Z panem amen. Się jest stanem. Się jest duch. Teraz dopiero. Nigdy
    przedtem. Przedtem się to muskało. Przedtem się o to ocierało się.

    Ty:

    Powiedzmy o śniciach. Każda śnić obejmuje pięć zmysłów otoczonych przez szósty; w Czasie Snu ludzie odbierali świat za pomocą szóstego, który zawiera w sobie pozostałe. I tak widząc np. drzewo, czuli je, wąchali i smakowali jednocześnie, a nade wszystko słyszeli. Słyszeli drzewość drzewa. W tym nie mogliby zrobić drzewu krzywdy, ani w ogóle niczemu, co śpiewało pieśń o sobie i swojej wdzięczności dla Bogów, a śpiewało wszystko.

    (Ja sobie wyobrażam "Wyjaśń Pisma" jako odrębną rzecz, a "Poboga Welebora" - w pierwotnej wersji i z wierszami starymi, rymowanymi, jako dopełnieniem. Jednak, jak czytam w Twoich komentarzach, masz nowy pomysł, inną wizję.
    To Twoje dzieło, zrobisz, jak zechcesz.
    Ja bym jednak "Wyjaśń" dała osobno (druga książka), a z Weleborem zrobiła tak, jak to napisałam wyżej).
  • Pobóg Welebor 2 tygodnie temu
    Będzie jednak po staremu, tylko Welebora rozwinę i utrzymam styl z początku przez całość. Miało być inaczej, ale Bogosłowie pokazało mi, że inaczej niż jest nie umiem.
    Pozdrawiam 🙂
  • Pobóg Welebor 2 tygodnie temu
    Jeszcze mam mały problem, jak połączyć Bogosłowie z tym, co w Weleborze jest o bogach... Bo tutaj inną tradycję opisuję, mniej filozoficzną niż tam. Jednak nie chcę tam za dużo zmieniać. Pomyślę.
  • rozwiazanie 2 tygodnie temu
    Niekonwencjonalność tekstu prowokuje myślenie poza utartymi normami i to jest ciekawe. Pozdrawiam 🙂
  • Pobóg Welebor 2 tygodnie temu
    Dzięki, cieszę się. Dla mnie też.
    Pozdrawiam również 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania