Kobieta w ścianie

Wysoka, postać kobieca podchodzi do wysokiej ściany. Kobieta w długiej sukni dociska się do niej. Czuje na plecach zimno i chłód oraz porowatość pomalowanej płaszczyzny pod palcami, a także wszelkie jej wgłębienia, załamania i wzgórki. Temperatura jej ciała szybko się zmienia, a na wargach pojawia się zasinienie. Biel sukni niewiasty jest przyciśnięta do jasnożółtego w barwie muru, rozchodzi się po powierzchni i na całym obszarze i wygląda jak ukrzyżowana. Brak jednak rąk przesuniętych w górę i przebitych. To samo tyczy się nóg. Puszczone ma je luźno i wyglądają bardzo delikatnie i nie są okaleczone. Lekkie i zmizerniałe światło wyłania kształt i obłość stóp, które są kościste, jakby przykryte jedynie skórą. Cienka warstwa błyskawicznie przepuszcza zimno a palce u rąk i stóp stają się zaczerwienione. Takie stopy podtrzymują wysoką sylwetkę i stoją swobodnie na ziemi, dotykając podłogi tak jak gdyby były nieznacznie w powietrzu, przez co zaczynają drgać. Trudno powiedzieć czy to z zimna czy z braku podłoża. Jedno i drugie wydaje się doskwierać i być uzasadnionym powodem. Obleczone ciało jest przygaszone zgodnie z kolorem na paznokciach. Współgra z bielą szaty i tworzy mleczną powłokę. Wydaje się nieco ciemniejsze, połączone z stalowym kolorem cienia. Brak światła potęguje półmrok. Pyły w powietrzu, ziemiste i popielate, dotykają kobiety. Unoszą się i przyklejają do ściany. Przez tą gęstość pole widzenia jest ograniczone. Dziewczyna ma jednak zamknięte oczy. Niczego nie widzi poza obrazami na swoich powiekach, od wewnętrznej ich strony. Obrazy są podobnie jak atmosfera na zewnątrz przygaszone. Zmieszane z czernią kolory tworzą niekontrolowane plamy, które poruszają się i zachodzą na siebie. Taka wizja sugerować może tylko widzenie kruczej barwy. Naraz kobieta ugina się wpół, jak światło przechodzące przez pryzmat. Lecą jej włosy, jej ręce i ramiona. Ona odbiera to w całkowitym spokoju. Zgina się i pozostaje taka ścięta w pół. Porusza się jej tułów, nieznacznie w górę i w dół. Dłonie mocno otwarte z rozwartymi palcami kołyszą się w rytm poruszania się korpusu. Ugiętą wciąga ściana. Jej tułów wchodzi w środek, a dłonie opierają się o powierzchnię ginąc również gdzieś w pionowej przegrodzie. Robi się bardziej sina i twarda. Kruszą się jej ręce, uda, stopy. Teraz odchodzą płatami i roztrzaskują się o ziemię. Ugięta sylwetka jest coraz bardziej pozbawiona sił. Widać jej wycieńczenie, a to dopiero początek podróży. Bowiem osoba ta rodzi się. Zapoczątkowuje własne życie. Urodzona kobieta jest jak widmo. Biel jej sukni rozchodzi się po ciele. Jest to długa suknia, w której tiule również ciągną w dół. Przejrzystość materiału odsłania jej piersi, biodra, nogi. Widać jej chudość, wąskość. Ubranie jest transparentne i lejące się. Kobieta zgięta wyczekuje. Mur jest coraz bardziej toporny i wsysa słabe ciało. Topi się ono i tonie. Za ciałem przenika materiał sukni. Z bieli przechodzi w szarość a później w czerń punktu, aż całkowicie znika w ścianie.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania