Kobieta z motylem na twarzy
Kobieta z motylem na twarzy pierwszy raz przyszła do mnie we śne, kiedy byłam mała i bałam się ciemności. Mama nie uwierzyła w moje dziecięce opowieści, ale sny te powtarzały się i w głębi duszy czułam, że to coś prawdziwego. Czułam, że ta kobieta istniała, istnieje lub będzie istnieć i coś mnie z nią łączy.
Podczas snów nie mówiła do mnie za wiele, raczej przekazywała mi swoje uczucia i otuchę przez wiele wiele lat. Zawsze obiecywałam sobie, że gdy już mi się przyśni spytam ją kim jest, ale zawsze uciekało mi to z głowy.
Wiele lat minęło, a ona zawsze przy mnie była i zdawała się pozostawać tak samo młoda. Kiedy byłam już bardzo stara i nie wstawałam z łóżka przyśniła mi się - czułam to - po raz ostatni, żeby zdradzić mi w końcu kim jest.
Kiedy dotknęła mojego policzka przelała do mojego umysłu swoje wspomnienia. Nie miałam pojęcia, że żyła aż tak dawno temu, w czasach kiedy ludzie dopiero zaczynali nazywać się ludźmi. Opowiedziała mi o postanowieniu, że po śmierci będzie trwała razem ze swoimi potomkami, żeby ich wsperać, by żadne z nich nigdy nie czuło się tak samotne, jak ona. Pokazała mi urywki niezliczonej ilości żyć, które wspierała i to, jak bardzo jest zmęczona. Przekazała, że kiedy nadejdzie kres ludzi narodzi się ona z ostatnim pokoleniem, a następnie stanie tkanką wszechświata.
Komentarze (1)
Pozdrawiam serdecznie 5*
Miłego dnia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania