kochać

Upadła. Poczuła jak przez jej ciało przechodzi silny prąd rozrywający gardło i głowę, jakby na próżno próbował znaleźć ujście, by zobaczyć światło dzienne. Świst w uszach przerodził się w głośne dzwonienie, zaciskające się płuca nie pozwalały na złapanie oddechu. Uczucie palącej skóry, spragnionej dotyku przenikało się z paraliżującym znieczuleniem. Przeplatanka snu i jawy, przeszywającego bólu z obojętnością, jakby jej mózg nie pozwalał jej na zmierzenie się z tym co miało nadejść. Wiedziała że to byłoby dla niej za dużo. Czuła że oszaleje.

 

Pytania plądrujące jej mózg, przeszywające serce. Czuła jakby świat rozszczepiał się na małe kawałki, a każdy z tych kawałków, rozpadał na jeszcze mniejsze. Przybierały kształty jej dotąd nieznane, leciały w każdą stronę oddalając się w pochłaniającą je próżnię. Otworzyła usta, by coś powiedzieć, lecz nie wydobył się z nich żaden znany jej dźwięk. Wszystko co do tej pory wiedziała znikło. Zamieniło się w miałki piasek, który przelewał jej się przez palce i nic nie mogła na to poradzić. Zamarła.

 

Czy to podświadomość płatała jej figle, by chronić ją przed całkowitą zagładą, czy może oddech szaleństwa zbliżył się do jej karku?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania