Kochać inaczej – ulica
Kochać inaczej — nie jak pies na łańcuchu,
nie na kontroli, nie na sprawdzaniu tętna w cudzym ruchu.
Ulica mnie nauczyła:
kto kocha za mocno, ten często zabija.
Tu miłość bywa walutą,
ludzie płacą sercem, a dostają pustą butlę tlenu.
Każdy chce być ważny,
mało kto umie być uczciwy bez warunków.
Kochać inaczej — to nie handlować bólem,
nie robić z ran argumentu w kłótni o jutro.
Nie mówić „beze mnie zginiesz”,
bo to nie miłość — to szantaż ubrany w troskę.
Widziałam związki jak klatki schodowe:
brudne, ciemne, pełne krzyków za cienką ścianą.
Każdy chciał wyjść,
ale strach był silniejszy niż marzenia.
Kochać inaczej — to stać obok,
nie przed, nie nad, nie na karku.
Nie kraść cudzych skrzydeł,
bo sam boisz się wzlecieć.
Jeśli odejdziesz — nie będę rzucał kamieniami,
bo ulica uczy:
kto goni na siłę,
ten zostaje sam na betonie.
Kochać inaczej —
to wrócić do domu z czystymi rękami,
nawet jeśli serce brudne od życia.
Komentarze (13)
Są fajne momenty ''kochać, to nie kraść cudzych skrzydeł'' i w tym jest tak dużo, że można rozkładać to sobie do woli... ale jest w tym wierszu wiele do ostrzyżenia, nade wszystko przegadanie, dopowiedzenia, które zabijają wyobraźnię... dlaczego nie pozwolisz nam latać, czemu stosujesz ''kawę na ławę'', kiedy my tutaj umiemy iść w literki?
Oceny nie ode mnie... bo jest w tym wierszu dużo dobrego, co zasługuje na wyciągnięcie z chaosu, a kiedy to się wyciągnie, ten wiersz może stać najlepszym tutaj
Grafomanka Dzięki za uważne czytanie i czas.
Ten tekst był pisany konkretnie dla kogoś, pod recytowany rap / spoken word, dlatego jest gęsty i prowadzony „krok po kroku”, bardziej jak rozmowa niż lot.Nie chciałam tu skrótów ani niedopowiedzeń — to nie był tekst do domyślania się, tylko do usłyszenia i przeżycia.
Rozumiem, że można by pozwolić wyobraźni bardziej „odlecieć”, ale czasem celowo wybieram chodzenie po ziemi.
Nie każdy tekst musi frunąć — niektóre mają zostać i ciążyć.A chaos, o którym piszesz… on jest częścią tej historii.Gdyby go wygładzić, byłoby ładniej — ale mniej prawdziwie.Doceniam konstruktywną uwagę.
Może kiedyś polecę.Ten tekst miał zostać na betonie.
Cisza Nocna, rozumiem, niemniej w moich oczach, pośród tego rapu, jest dobra poezja i ja bym ją wyciągnęła na światło... bo ja nade wszystko poezję, ale rozumiem zamysł i szanuję Twój punkt widzenia.
Pozdrawiam
Grafomanka Dzięki za to 🙂
Fajnie, że widzisz w tym poezję — nawet jeśli siedzi w rapowym dresie.
Może kiedyś dam jej więcej światła, a może po prostu lubię, gdy czasem zostaje w cieniu.
Ważne, że się spotkały nasze spojrzenia, nawet z różnych stron.
Pozdrawiam 🌿
cudo
Cieszę się, że się podoba 😊
zabija, bo za mocno kocha? Owszem, tak bywa wówczas, kiedy kocha, ale siebie samego.
Przykładem Jezus, który jako bóg ojciec utopił ukochany przez niego ludzki ród, co do rodu jednego alkoholika. A jako syn boży ukochanym miecz przyniósł, by - bij zabij kto w boga wierzy.
Oczywiście w niego tylko bo zazdrosny jest do czwartego pokolenia. Bez wahania można osądzić, że tu zero kochania.
Nie ma kochania inaczej. Jest kochanie.
To jak z prawdą - odziewana w przymiotniki jest wszawą hipokryzją jak "wielka wiara".
Ani nie da się kochać ani wierzyć za coś i po coś.
Czy ojciec który nakazuje"
"Oto nasz syn jest nieposłuszny i krnąbrny, nie słucha naszego upomnienia, oddaje się rozpuście i pijaństwu». 21 Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze."
Kocha dziecko ponad życie?
Fałszywe są tutaj tezy, jako że kiedy fałszywe założenia, to całość tak budowana funta kłaków niewarta.
Chyba ty
Piękne, Rezonuje ze mną.
Bardzo się cieszę, dziękuję.
Bardzo dobry wiersz i bardzo prawdziwy. Przeczytałam z niekłamaną przyjemnością :)
Bardzo mi miło, dziękuję 😊
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania