kochanka
Czasem patrzę na siebie w lustrze i próbuję odnaleźć to, co kiedyś widziałam w Twoich oczach. Byłam tam – cała, bez końca. Teraz jestem cieniem, który ledwo znasz.
Twoje spojrzenia są jak drobne igły. Nie dotykają mnie, ale czuję je wszędzie. Szukają czegoś – tam, gdzie mnie nie ma, jakby istniała inna wersja świata, piękniejsza niż ja.
Mówiłam sobie, że to nic, że każdy czasem błądzi wzrokiem, ale Twój wzrok nigdy nie wraca do domu. Oglądasz świat, jakbyś chciał zapamiętać go bez mojej twarzy.
Nie pytam Cię już, dlaczego. Nie chcę znać prawdy, która mogłaby rozerwać mnie na strzępy. Ale ta cisza, ta nieuchwytna granica między nami, mówi wszystko.
Próbuję stać prosto, próbuję uwierzyć, że jestem wystarczająca, ale każda chwila, gdy milczysz, gdy patrzysz gdzieś obok mnie, wypala we mnie dziurę.
Czy kiedykolwiek zobaczysz mnie znowu? Nie tę kobietę, którą mijasz w pokoju, ale tę, która drży pod ciężarem myśli, czy kiedykolwiek była dla Ciebie wszystkim?
Twoje spojrzenia są moim echem. Krążą po cichu w pustych przestrzeniach, a ja próbuję znaleźć siebie tam, gdzie zostawiłam serce.
Nie płaczę – jeszcze nie. Zamiast łez, mam słowa, których nigdy nie wypowiem, bo boję się, że nawet gdybyś je usłyszał, nie patrzyłbyś na mnie, tylko przeze mnie
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania