Kochanka

Patrz — widać chorągiew, błyszczy nicią złotą.

Krew dudni, kopyta rozrzucają ziemię.

Nic nie powstrzyma już tego galopu.

Za chwilę impet zedrze zbroję ze mnie.

Przedpole zdrady już za końskim zadem

i nikt nie zapyta: „Dokąd, kurwa, jadę?”

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • najmniejsza 7 godz. temu

    Czemu przeklinasz?

  • Absens 7 godz. temu

    To zabieg celowy, wulgarne rozbicie celowego patosu przejście do sedna, które poza tytułem nie jest takie oczywiste.
    Fakt można by to zrobić bez wulgaryzmu, wrażliwych przepraszam

  • Milejcz 5 godz. temu

    Do Dulcynei to droga.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania