Kochanka
Patrz — widać chorągiew, błyszczy nicią złotą.
Krew dudni, kopyta rozrzucają ziemię.
Nic nie powstrzyma już tego galopu.
Za chwilę impet zedrze zbroję ze mnie.
Przedpole zdrady już za końskim zadem
i nikt nie zapyta: „Dokąd, kurwa, jadę?”
Patrz — widać chorągiew, błyszczy nicią złotą.
Krew dudni, kopyta rozrzucają ziemię.
Nic nie powstrzyma już tego galopu.
Za chwilę impet zedrze zbroję ze mnie.
Przedpole zdrady już za końskim zadem
i nikt nie zapyta: „Dokąd, kurwa, jadę?”
Komentarze (3)
Czemu przeklinasz?
To zabieg celowy, wulgarne rozbicie celowego patosu przejście do sedna, które poza tytułem nie jest takie oczywiste.
Fakt można by to zrobić bez wulgaryzmu, wrażliwych przepraszam
Do Dulcynei to droga.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania