Kochankowie ciemności

Kochankowie ciemności

 

Wieczór i noc były ich domem,

ukryci pod betonowym schronem.

Mknęli na palcach po ulicy –

aktorzy, mroczni baletnicy.

 

Dla nich księżyc był jak słońce,

rozgrzewając ich serca gasnące.

Ich dłonie w emocjach splecione,

jak w imadle ściśnięte, spocone.

 

Zatrwożeni antyczną zbrodnią,

uciekali przed każdą pochodnią.

Na wieki w ciemnościach ukryci.

Żądni siebie, przebiegli zalotnicy.

 

Kochankowie ciemności. Zwarci

w sobie, w grzechu czułości.

Dwa ciała w objęciach splecione.

Ona zdradzała męża, a on żonę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania