Kochankowie ciemności
Kochankowie ciemności
Wieczór i noc były ich domem,
ukryci pod betonowym schronem.
Mknęli na palcach po ulicy –
aktorzy, mroczni baletnicy.
Dla nich księżyc był jak słońce,
rozgrzewając ich serca gasnące.
Ich dłonie w emocjach splecione,
jak w imadle ściśnięte, spocone.
Zatrwożeni antyczną zbrodnią,
uciekali przed każdą pochodnią.
Na wieki w ciemnościach ukryci.
Żądni siebie, przebiegli zalotnicy.
Kochankowie ciemności. Zwarci
w sobie, w grzechu czułości.
Dwa ciała w objęciach splecione.
Ona zdradzała męża, a on żonę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania