Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Kochany, zły chłopak cz.1
Szła właśnie przez ulicę pełną ludzi. Dzisiaj wyjątkowo sama bo jej przyjaciółki i koledzy porozjeżdżali się po kraju. Przecież są wakacje. Ona też miała okazję wyjechać, ale potrzebowała odrobiny samotności żeby pozbierać myśli i przetrwać kolejne dni. Dlatego została w domu i często wychodziła. Standardowo. Mimo, że miała wszystko czego chciała, była smutna. Jednak tak naprawdę nie miała nic. Swoich znajomych nazywała przyjaciółmi, chociaż traktowali ją jak zabawkę. Była w tej grupie tylko dlatego, że mieli z kogo szydzić i się nabijać. Przecież oni są tacy FAJNI. Ona była inna. Od małego zawsze czuła się cholernie wyalienowana. Z rodzicami nie utrzymywała bliższych kontaktów, W szkole wzorowa uczennica i to dosłownie wzorowa. Starała się nie wchodzić w konflikty z nastolatkami ze szkoły. Zdarzało się, że nie wytrzymywała tych natarczywych wyzwisk i braku szacunku dla kogokolwiek. Ale rzadko wybuchała nie pohamowaną złością.
Odwróciła się by spojrzeć na plac. To znowu oni. Dziewczyny wyglądały jak klauny z nadmiarem pudru i cieni do oczu. Była tolerancyjna ale nie dla tych wiedźm. Chociaż chłopaki wyglądali normalnie. Podeszli do niej.
/Kogo my tu mamy/powiedział Karol.
/Spadaj/odpowiedziała z niechęcią.
/Katrinko, co tak agresywnie, spokojnie.
/Nie wstydzisz się chodzić w takich szmatach. Czy to nie jest bluzka po twojej babci. Wygląda na starą. Nie sądzę żeby to były lata 80/dziesiąte/dorzuciła swoje trzy grosze Sandra i po chwili dodała./Pomyliłaś lata, maleńka.
Cała ich szajbnięta szajka zaczęła się śmiać.
/Mogę chodzić w czym chcę. Odpieprzcie się o de mnie.
Chciała iść dalej ale Błażej szarpnął ją za ramię i pociągnął na zaułek.
/Posłuchaj ty wieśniaro. Możemy mówić do ciebie co chcemy i robić z tobą różne rzeczy, bo jesteś zwykłym śmieciem.
Powiedział to cicho ale złowróżbnie, cały czas trzymając ją za ramiona.
/Zostaw ją.
Puścił ją. Ona odważyła się odwrócić. To był on. Największy łobuz w szkole. Walczył o sprawiedliwość i dobro. Często gęsto przemocą. Wszyscy nazywali go Białym bo miał jasne włosy. Samotnik. Rządził swoją grupą, ale rzadko widywano go z nimi.
/CHACHACHA. Zrobisz mi coś ? Sam jeden ? Nie ośmieszaj się.
/Owszem teraz nie ale moja grupa na pewno zechce wam później najebać/odpowiedział ze spokojem.
/Ooo. Robi się groźnie. Biały rycerz w dresowych ubraniach chce uratować wieśniarę w szmatach. Ładna historyjka by z tego wyszła.
Katrina delikatnie się zaczerwieniła. Trochę ze wstydu a trochę też dla tego, że ten blondyn podobał się jej już od roku.
/Zamknij się, Błażej/powiedziała Natalia./On mówi poważnie.
/Ja też.
/Wynoście się stąd.
/Chodźcie. Zwijamy się stąd/powiedział Karol.
I poszli. Zostali tylko we dwójkę. Robiło jej się coraz bardziej gorąco.
/Dzięki za pomoc. Robisz na mnie wrażenie.
/Chcesz do nas dołączyć ?
/Nie. Nie powinnam.
/Dlaczego ? Obserwuje cię przez dłuższy czas i myślę, że jesteś świetna.
Nie chciała mu powiedzieć, że nie chce zejść na złą drogę.
/Ja się do was nie nadaję.
/Okey. Ale ja i tak ci nie odpuszczę. Jesteś za dobra. Na wszelki wypadek i dla twojego bezpieczeństwa wymieńmy się numerami.
I tak zrobili.
Przez kilka dni rozmawiali ze sobą przez telefon. O wszystkim i o niczym. Coraz bardziej jej się podobał. Zaczynało się robić bardzo niebezpiecznie. w końcu poznała jego imię. Marcin. Ustalili wreszcie, że spotkają się na tym samym, głównym placu w Krakowie...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania