kocioł diabła
nie rokujemy siostro
do wieczora (da Bóg)
rozpuści nas w sobie szarówka
opróżni lustra
i będzie jak wcześniej
zanim wyrwano nas z łona matki
płynęłyśmy bez łodzi
woda była sprzymierzeńcem w trwaniu
którego nie dało się ukryć pod uwypukleniem sukienki
ledwie widoczne ruchy
to my
nieświadome tego co czeka na zewnątrz
szukałyśmy drogi do światła
idąc za nurtem który po raz pierwszy zawiódł
doprowadzając na skraj urwiska
za którym szaleństwo mieszało się z bezradnością
w jakimś dzikim tańcu
niepodobnym do życia
Komentarze (50)
Niepokojąco jest.
Szczególnie jeśli czytać prawie dosłownie.
Widać, że znalazłaś różowy ogon :)
Z tego co przeczytałam, to Ty go znalazłeś, ukatrupiwszy pieska przy okazji...
Niepokojąco? Eee. Tak po mojemu.
A w ogóle to kokardka jest różowa. Nie ogon.
Pomeleło mnie się, ale sens pozostaje ten sam.
Na końcu jest zawsze to samo :-) po drodze bywa jak bywa a kokardy zsuwają się nie proszone ;-)
Ech. Dzięki.
Osiągnęłaś mistrzostwo w dołowaniu. Strasznie działa ten wiersz. Mam wrażenie, że coś złego wlazło mi pod skórę. Brrr
A ja nie mogę ogarnąć tego wiersza. Może ktoś się pokusi o interpretację?
Betti, ja odbieram tylko w tej najbardziej dosłownej warstwie. I nawet nie chce sięgać głębiej.
Tjeri :(((
IgaIga
Że co? Że tylko w warstwie dosłownej?
Tjeri - nieee. Przegięłam, tak?
betti - wątpię.
IgaIga nie w tym rzecz. Ty dołujesz i tyle - już tak masz. A ja nie zawsze mogę sobie na zdołowanie pozwolić
Tjeri - pseprasam:(
Wracając do dosłownej warstwy - czasem już samo miejsce i czas urodzenia rokuje albo nie. A jak ktoś nie rokuje... straszne jest to rozpuszczenie w szarówce.
W tym tekście poruszając się tylko po powierzchni można utonąć, bo wszędzie ołów. Strasznie dołujące.
IgaIga O rzesz w mordę... :)))
IgaIga no chyba żartujesz!
Kłapouchy! Po jointa biegiem marsz!
Tjeri Wiesz, że ją jeszcze bardziej zdołuje :)
Tjeri - nie mogem. Nogy mię bolom.
Puchacz - :D
IgaIga Nogamy wciągasz?
Puchacz - daleko mam.
Puchacz no fakt. Tak może być...
Tjeri - se jaja ze mnie robią!
IgaIga - dać Ci instrukcję jak to się robi?
IgaIga
Ale nie! Bo Tobie by wyszły te chińskie, stuletnie, czarne...
Ja tylko piszę co widzę. I czuję. I myślę :D
A że stuknięta jestem, to wychodzi co wychodzi.
Powiem Ci w sekrecie, żem sama się przelękła.
Niedobrze.
No ja to odbieram jako zagrożoną ciążę. Dobrze czy źle, bo nie wiem czy dalej pisać?
Można i tak, betti.
A można jak jeszcze?
Można się urodzić i bardzo tego żałować. Nie radzić sobie z życiem i jego konsekwencjami.
To poszłam w maliny, zmyliło mnie to:
będzie jak wcześniej
zanim wyrwano nas z łona matki - to wyrwanie skojarzyło mi się z aborcją
Jeśli jest Ci źle, to myślisz raczej o brutalnym wyrwaniu Cię na ójowy świat, niż o normalnym urodzeniu.
A tu mamy mistrzynię świata w dołowaniu i ja to jestem pikuś.
Pan Pikuś.
Tja...
Co ja mogę, że inaczej nie mogę? :D
Zajumam Ci tę kokardkę.
Puchacz - se próbuj :D
Grosse poblemm.
Tak Ci się tylko wydaje.
Pierwszy raz jak przeczytałam, wiersz mi się spodobał i nie mogłam za bardzo dojść o co chodzi. Natomiast po przeczytaniu komentarzy i tekstu jeszcze raz, wiersz skojarzył mi się z dziećmi, które żałują, że się urodziły. A może nie tyle, że żałują? W sumie to sama już nie wiem, ale ostatnia zwrotka skojarzyła mi się z odczuciami dzieci, które są jeszcze małe i nie wiedzą jak radzić sobie z wieloma sprawami. Nie wiem czy w ogóle w dobrą stronę idę hahah
Ale muszę się zgodzić z Tjeri, że wiersz jest trochę dołujący i dający do myślenia...
Dziękuję, Joanno.
Nikt nas nie pytał czy chcemy. A nawet jeśli chcieliśmy i wylezlismy na ten świat z nadzieją - szybko rozczarował. Ktoś kiedyś powiedział, że myślał iż dostał wspaniały prezent. Ale po otwarciu okazało się, że w pięknym opakowaniu bylo zgniłe jajo. Potem już nie ma odwrotu. Trzeba jakoś. Nikt nas nie pytał, czy chcemy.
Mocny wiersz i dobry, nie ma się do czego przyczepić, ale to Ciebie norma.
Wiersz, który posłużyłby antynatalistom za argument.
Podczas czytania 'zobaczyłam' bliźniaczki ww wzajemnym erotycznym związku. Może przez tytuł?
5.
... to u Ciebie - sorry.
Igalga→Uśredniając przyczynę, to często człek w znacznej mierze,
mości się w takim kotle, jaki sobie wydłubał i smole, jakiej sobie nalał.
Nie mówię, że od razu czort gotuje a anioł odlatuje...no ale...:)
Co do wiersza, do niezmienne zdanie... wyczytać można znacznie, jak ktoś umie:) Pozdrawiam→5
JamCi, Wrotycz, DD - pięknie dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania