Mamy zgryzotę. Ktoś pojechał na wakacje,
jakby dębina wjeżdżała do lasu, zostawiając
rodzynkowe pola i wierzbę zgiętą nad rzeką.
Na zerwanym płatku maku płynie gorączka:
kolejny kamień przyciągnięty z mozołem,
kolejna straceńcza wyprawa, ostatni
blichtr na słońcu i ostatnia sieć łącząca łuski.
Mamy zgryzotę. Czujesz, że wszystko sunie,
ogrodnik przesuwa wały ziemi i chrzęści
dywan, po którym gdzieś zmierzamy. Chrzęszczą
ręce zrywające mlecz z kwadransa.
Zapach lawendy z sukienki szuka starych minut.
Bardziej ten Roman podoba mi się w skali mikro, stąd publikacja pod publikacją XD
Komentarze (3)
Pamiętasz, że ja pierwsza prosiłam o autograf?
Coś mi brzęczy, coś stuka... zobaczymy :)
Mamy zgryzotę. Ktoś pojechał na wakacje,
jakby dębina wjeżdżała do lasu, zostawiając
rodzynkowe pola i wierzbę zgiętą nad rzeką.
Na zerwanym płatku maku płynie gorączka:
kolejny kamień przyciągnięty z mozołem,
kolejna straceńcza wyprawa, ostatni
blichtr na słońcu i ostatnia sieć łącząca łuski.
Mamy zgryzotę. Czujesz, że wszystko sunie,
ogrodnik przesuwa wały ziemi i chrzęści
dywan, po którym gdzieś zmierzamy. Chrzęszczą
ręce zrywające mlecz z kwadransa.
Zapach lawendy z sukienki szuka starych minut.
Bardziej ten Roman podoba mi się w skali mikro, stąd publikacja pod publikacją XD
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania