KOLEKTOR ŁUSEK

I. RezonansDr Julian Braidwood obudził się z zimnym potem na ciele, choć po dotknięciu policzka zorientował się, że to nie był pot. Skóra pod jego palcami stała się nienaturalnie szorstka, sucha i zrogowaciała – twardniała w drobne, geometryczne łuski, które przy mocniejszym nacisku mieniły się opaloną zielenią. W laboratorium CERN-u w Genewie liczniki Geigera milczały, ale na monitorze komputera wzór fali grawitacyjnej wyginał się w kształt przerażająco przypominający narząd Jacobsona.Gdy Julian spojrzał w lusterko, zobaczył, że jego prawa źrenica zwęziła się w pionową, żółtą szczelinę. Reagowała na ciepło promieniujące z żarówki.Dziesiątki tysięcy parseków stąd – na krawędzi wymiaru zwanego Płaszczyzną Gamma-9 – stworzenie o imieniu Kael’th otworzyło czworo powiek. Leżał na ciepłym, bazaltowym kamieniu pod dwoma słońcami układu binarnego. Był zwiadowcą klanu Ash-Raa, istotą z gatunku Eremias Regalis, wyewoluowaną z linii archazaurowatych w świecie, w którym wielkie wymieranie kredowe nigdy nie nastąpiło. Jego piaskowa skóra zesztywniała, gdy w jego mózgu rozbłysnął obcy, porażający koncept:$$e^{ipi} + 1 = 0$$Kael’th wydał z siebie cichy syk. Poczuł zapach ognia, ale nie był to ogień pustynny. To był zapach ozonu, kawy i starych książek. Zapach świata pozbawionego łusek.Eksperyment z mionowym momentem magnetycznym w Genewie załamał tzw. Krzywą Penrosea. Umysł Juliana i ciało Kael’tha zostały połączone kwantowym splątaniem. Z każdym kolejnym skokiem falowym tkanki Juliana na Ziemi twardniały i nabierały cech gadzich, podczas gdy w umyśle Kael’tha na Pustyni Khaar rodziło się abstrakcyjne myślenie matematyczne i ludzka wrażliwość.II. Rozszczepienie– Julian, wyniki twojej morfologii nie mieszczą się w żadnych znanych standardach – powiedziała dr Elena Vance w podziemnym Laboratorium 4B, schołowawszy wzrok na przezroczysty ekran. – Poziom keratyny w naskórku rośnie wykładniczo. Skąd u ciebie markery gadziej ektodermy?Julian wbił wzrok w kratkę wentylacyjną. Słyszał niski, mechaniczny szum obiegający rury chłodnicze akceleratora na poziomie -3.– To nie jest mutacja, Eleno. To korekta. Drugi świat wyciąga do mnie rękę – wykrztusił. Jego głos brzmiał głęboko, przeciskając się przez zwężoną tchawicę. Gdy jego dłoń zacisnęła się na stalowym blacie, stop tytanu zaczął się giąć. Z rozciętej skóry wypłynęła gęsta, miodowo-żółtawa ciecz o zapachu siarki i rozgrzanego piasku.W tym samym momencie w Oazie Khaar Kael’th stał przed starszym swojego klanu, Ssk’haarem.– Twoje łuski bledną, stają się miękkie – wysyczał stary wojownik, unosząc grzebień grzbietowy. – Czy dotknąłeś Zakazanej Osobliwości?– To nie osobliwość, Ojcze Stada – odparł Kael’th, rysując szponem na piasku trajektorie hydrodynamiczne dla klanowych zbiorników wody. – Tam, skąd pochodzi ten głos, maszyny poruszają się bez użycia mięśni.Jednak niebo nad Pustynią Khaar pękło. Fioletowa szczelina otworzyła się nad Północnymi Pustkowiami, skąd dobiegał warkot wojskowych silników i dźwięk syren alarmowych z Genewy.III. Stal na PustkowiachZanim doszło do ostatecznego połączenia wymiarów, Kael’th musiał stawić czoła zagrożeniu ze strony Nekro-Saurów – wyklętej frakcji gadów, która połączyła swoje ciała z tytanowymi pancerzami i czciła zjawisko Pęknięcia Niebios.Na czarnych, zmarzniętych skałach Północnych Pustków Kael’th poprowadził wojowników Ash-Raa do bitwy przeciwko Arcykapłanowi Malar-Gothowi. Wykorzystując wiedzę Juliana o termodynamice i naprężeniach materiałowych, zwiadowca wzniósł ciśnieniowe pułapki i miedziane rezonatory kinetyczne. Kiedy Malar-Goth skoczył na niego ze swoimi mechanicznymi chwytakami, Kael’th nie cofnął się.„Julian! Potrzebuję więcej mocy!” – przekazał przez sieć neuronową.„Zepnij obwód! Pancerz kapłana przewodzi prąd o wysokiej częstotliwości!” – odkrzyknął Julian, znosząc parzący ból ramienia, które w Genewie rozcięło się w tym samym miejscu, w którym Kael’th otrzymał cios.Kael’th wbił swój miedziany szpon w przewód na karku potwora. Fioletowe wyładowanie z akceleratora przelało się przez wymiary, zamieniając Arcykapłana w stopiony krater. W centrum pogrzebowiska Kael’th odnalazł wtopiony w skałę ziemski dysk twardy. Widniał na nim napis: PROJEKT ARKA-G: PLAN EWAKUACJI ELITY ZIEMI W PRZYPADKU KOLAPSU SŁOŃCA.IV. Spisek VanguarduW zrujnowanym laboratorium w Genewie Julian połączył swój zmodyfikowany układ nerwowy z terminalem. Przez wspólną sieć myślową przekazał Kael’thowi przerażającą prawdę: Syndykat Vanguard, dowodzony przez ojca Eleny – generała Vance’a – nie chciał badać obcego świata.Ziemia-0 zmierzała ku nieuchronnemu kataklizmowi magnetycznemu. Projekt „Nowa Arkadia” zakładał eksterminację mieszkańców Płaszczyzny Gamma-9 za pomocą aerozoli niszczących układ nerwowy gadów i zasiedlenie nowej planety przez ziemską elitę.– Otwórz śluzę, Braidwood! – ryczał generał Vance, gdy jego szturmowcy taranowali drzwi laboratorium. – Przekaż klucz deszyfrujący, a oszczędzimy twoje szczątki!Julian uśmiechnął się, odsłaniając podwójny rząd ostrych, stożkowatych zębów.– Nie ma już żadnych ludzkich szczątków, generale.Zamiast oddać dane, Julian uruchomił algorytm Zwarcia Hessa-Braidwooda. Akcelerator wbił się na poziom 20 teraelektronowoltów. Zamiast wysłać ludzi na drugą stronę, maszyna utworzyła pętlę grawitacyjną, która zassała cały podziemny kompleks CERN-u i cisnęła go w sam środek Pustyni Khaar.V. Zderzenie ŚiatówDźwięk kolapsu był głuchym skowytem. Tysiące ton betonu, stali i przewodów światłowodowych wbiły się w czerwoną ziemię Oazy Khaar.Żołnierze Vanguardu wybiegli ze zrujnowanych hal ze skierowanymi do strzału miotaczami plazmy, ale napotkali opór, którego się nie spodziewali. Pustynia ożyła. Setki wojowników klanu Ash-Raa, uzbrojonych w miedziane tarcze i machiny ciśnieniowe, otoczyły wrak.Na czele stał Kael’th. Jego szmaragdowo-złota skóra lśniła w blasku dwóch słońc.– Rzuć broń! – krzyczał generał Vance, wycinając przejście mieczem wibracyjnym. – Gdzie jest Braidwood?!– Julian jest tutaj – odpowiedział głos w umyśle generała, będący idealnym połączeniem ludzkiego barytonu i gadziego syku. – W każdym uderzeniu tego serca.Doszło do pojedynku. Vance skoczył z impetem pancerza wspomaganego, ale Kael’th wniknął w martwą strefę cięcia. Miedziany rezonator uderzył w żyroskop pancerza generała, przeciążając serwomotory i powalając dowódcę na piasek.W tym samym ułamku sekundy we wszystkich głośnikach i hełmach wojskowych rozległ się głos dr Eleny Vance. Z dyspozyczni radiowej nadawała tajny rejestr rozkazów swojego ojca, ujawniając, że planowana eksterminacja była nielegalnym zbrodniczym aktem. Żołnierze Vanguardu, pojmując skalę oszustwa, jeden po drugim opuszczali broń.VI. Aetheria-KhaarSześć miesięcy później Pustynia Khaar przestała być bezludnym pustkowiem. Stała się Aetherią-Khaar – pierwszym hybrydowym miastem, w którym cylindryczne segmenty akceleratora CERN-u wmontowano w bazaltowe góry jako system chłodzenia i dystrybucji wody.Elena Vance stała na szklanym tarasie dawnego centrum dowodzenia, patrzyła jak ludzcy technicy i łuskowaci Rzemieślnicy Żelaza montują na dachach helio-kolektory.W wielkim amfiteatrze u stóp ruin na podwyższenie wszedł Julian/Kael’th. W jego klatce piersiowej biły dwa serca połączone spójnym rezonansem. Jego ciało stanowiło idealną syntezę – szmaragdowy pancerz chronił strukturę, w której mieszkał umysł ludzkiego fizyka i dusza jaszczurczego łowcy.— Nie zebraliśmy się tutaj, by rozliczać błędy starych światów — przemówił, a jego głos niósł się echem po skałach i wibracjami po podłożu. — Stawiamy fundament pod nową erę. Oglaszam powołanie Rady Pierwszego Rezonansu.Gdy zgromadzeni odpowiedzieli oklaskami i uderzeniami ogonów o kamień, Elena podeszła do Juliana/Kael’tha i ujęła jego szorstki, spory pazur.— Jak się czujesz jako pierwszy dyplomata dwóch gatunków, Julianie? — zapytała.Jaszczurczy dyplomata spojrzał na nią swoimi podwójnymi oczami, w których żółta źrenica powoli ustępowała miejsca ciepłemu, brązowemu blaskowi.— Równanie wreszcie się zgadza, Eleno — odparł. — Materia i energia, człowiek i jaszczur... Wszystko jest tylko kwestią odpowiedniej częstotliwości.Na niebie nad nowym miastem fioletowa szczelina w próżni zwinęła się i zgasła. Dwa światy stopiły się w jeden. The True Science of Parallel Universes YouTube · minutephysics

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania