kolesiostwo uprzywilejowanie uświęcone
“Niech Pan obdarzy zasłużoną nagrodą tych, którzy mnie miłowali i nadal będą modlić się za mnie” (Franciszek, były papież)
To, niech pan…. brzmi kategorycznie i pyszałkowato.
No i wylazła słoma z lakierków, a za nią pycha i buta.
Zatem paciorki i koronki, oddawajcie na niego lajki bo to się opłaci.
Papież przekazał w tym domaganiu się obawy czy godnie uwielbiał swego niebieskiego pana, a nie jakim był grzesznikiem choć w ogóle być takim nie powinien.
Przekazał równocześnie że nieważne to jakim jesteś dla drugiego człowieka, ale ilu z nich jest twoim modlitewnikami.
I to bez wględu na płeć, kolor skóry, orientacje seksualną, karalność - nie jakość, a ilość się liczy.
Ile w tym hipokryzji i paskudnego przykladu w funkcjonowaniu tej klerykalnej komuny.
A ty, a ty człowieku człowieczy, jeśli nie odmawiałeś paciorków
w jego intencji
biada tobie
kiedy się przekręcisz.
Komentarze (128)
Biegasz od rana, nie śpisz po nocach, szukając czegoś, co możesz każdemu wytknąć, co, twoim zdaniem, warte wyśmiania, kpiny... i szukasz podobnych sobie, żeby poparli, potwierdzili, że ''hulaj dusza, piekła nie ma'', ale gdybyś naprawdę w to wierzył kwestia wiary byłaby ci obojętna...
Ale pracuj, wyśmiewaj... zapisuj swoją kartę.
Bingo, tak, będą mieli wieczny święty spokój Taki jak mieli zanim w ekstazie ich poczęli. Wszak nażdy rodzi się ateistą, a to że dziś jest jaki ortodoks katolikiem, co to - bij zabij kto w boga wierzy, a nie muzułmaninem, co to - Allah akbar, jest przypadkiem.
Dziadu kalwaryjski, dalej nie odpuszczasz.
I bredzisz, bo właśnie po śmierci wszyscy stają się niewierzącymi. Nawet Jezus jest niewierzący co jest oczywistą oczywistością
Lepiej nie myśł tutaj. U Cyca możesz sobie myśleć do woli
Śmierć kliniczna to nie śmierć w klinice. To stan ograniczonej "żywotności" ale z zachowaniem pracy mózgu. Ten jest tak aktywny hak w mocnym śnue kiedy jawią się różne pierdoły, ale odtwarzające wiedzę o nich. I raj beśli tobi s śmierci kliniczbej ukaże się Maryja dziewica to u Indianina w większości wypadków ukazywały się mokasyny. U ciebie powita cie ryży Jezus, u conie blond bo ryży jest tylko Tusk.
Niechrześcijaninowi jawił się inny bóg tak widziany jaki wizerunek mu przez życie podtykali.
Debilu przedtań pouczać, bo ilorazu vmci to nie podnosi, a wręcz przeciwnie.
A co do horyzontów, to po diabła one wierzącemu?! Wszak wiedza i wiara to nie para.
Paradne, coś to to rozumie i notorycznie bredzi
''dr Sam Parnia, ekspert w dziedzinie intensywnej opieki medycznej przez 25 lat obserwował przypadki śmierci klinicznej, w których udało się uratować pacjentom życie. Zdaniem lekarza w takiej sytuacji pacjent faktycznie na chwilę umiera, a więc tym samym jego doświadczenie umierania jest prawdziwe.''
To zdanie lekarza, ale jemu też nie musisz wierzyć, może to katolik... xD
Nue wykluczone że katolik jeśli rozpuszcza takie brednie Najpewniej idiota.
A swój do swego ciągnie. Mnie z debilem nie po drodze a co dopiero z idiotą.
Ale śmierć kliniczną i ateiści przeżywają, a i nawracają się po tym. Dziwne, prawda?
Dodajmy do tego wydarzenia, przypadki naukowo/medycznie badane i .. niewytłumaczalne. Przypadki chorób w stadium 'ostatecznym', po których nawet ślad nie zostaje...ot tak..
(Cytat z Niedzieli.pl)
A jeśli są cuda,
to dlaczego ludzie nie wierzą,
że jest Bóg?
Bo cud zobaczy człowiek, który chce uwierzyć,
albo już wierzy, że Bóg czyni cuda.
Przyjęcie wiary zależy od woli,
od decyzji człowieka.
Choćby anioł zstąpił z nieba,
nie uwierzą.
Dziwne że jest jeszcze tylu idiotów co w to wierzą
Ja bym nie wierzył tylko pomacał czy aby sam jestem zdrowy, a potem z nim pogadał, przrleciał się do marketu i t d.. To ird wtedy gdyby była anielica,
Niemniej można o tym poczytać. Najlepszym przykładem są uzdrowienia, których dokonał Ojciec Pio...
Z czym masz problem, może da się tobie pomóc?
Ty i Podkowiński to jak świnia z wdziękiem i bezpretensjonalnością.
Jesteś tym kim jesteś, odmawianie szacunku osobom wierzącym, myślącym inaczej to karykatura pacynki z niepolskim loginem.
Wszystko prawda. Ty o tym wiesz, ja o tym wiem..
Tylko, że są tacy, którzy uparcie mówią: Jego nie ma.
Mówisz: Jest.
Daj argument.
Dajesz.
I nic.
Chcą cudu.
Dostają. Więcej niż jeden, kolejny i kolejny.
A oni swoje.
Stąd wklejony cytat w poprzednim komentarzu.
Co racja, to racja i to aż do jej naturalnej śmierci
To w sumie robota głupiego, my nie przekonamy ich, oni nie mają możliwości przekonać nas... można się jedynie pośmiać czasami z durnot, które piszą i tyle...
Racja.
Dbajmy i bardzo pilnujmy.
Bo jak to mówią: skała jest twarda, kropla delikatnie miękka. A jednak kropla drąży skałę.
Obawiam się, że to może działać w obie strony. Dlatego dobrze mówisz: dbajmy.
O tym paciorku temat. Masz ciężarku zabuezonąnpercepcje
Gdxie tu jest nowa że boga nie ma. Czy pochamsku wmawiasz coś mi Przeczytaj zacytowany tekst Franka
1) Widzę samochód i myślę 'musi istnieć jego twórca'...
Widzę świat i myślę ..... :)
2) cuda .. objawienia ...tyle świadectw na przestrzeni lat (w tym ludzi nauki)
3) "Nie istnieje argument na istnienie Boga" - a istnieje argument na istnienie miłości?
Czy może miłość nie istnieje, nie ma jej nigdzie na świecie? Nie można jej doświadczyć?
A jeśli istnieje, to gdzie? w sercu? w mózgu? w żołądku? poza człowiekiem? pod krzakiem? gdzie?
Jaki jest argument na istnienie miłości?
Skąd wiesz, że ktoś Cię kocha?
Co to za chanskie traktowanie rematu?
Tu ma sedno
to nie jest poważne nagradzanie przez boga za wmodlitwy do niego przez wielbicueli trupa ?
O tym paciorku temat. Masz ciężarku zaburzoną percepcje
Dbaj o kondycje intelektualbą a wtedy zatrybisz o cxym temat i nie pozwlisz by cie byle przymuł wciągnął w trollowanie
Zamiast od razu wpadać w złość może choć raz na spokojnie podejdź do tematu. Niczego Ci nie wmawiam, a już z pewnością nie "po chamsku". Mój komentarz był odpowiedzią na treść innego komentarza. Gdybyś bez nerwów prześledził rozmowę, wiedziałbyś.
I po co te nerwy?
Nadal jedteś chamska. Jeśli był nie na twnat to trollowanie, koronka Jak ten typ trolluje to po to ayś duperelami się zajmowała a nie sednem
Na pogadusz o du*** Maryni to nie tu
Tu masz sedno
to nie jest poważne nagradzanie przez boga za wmodlitwy do niego przez wielbiculieli trupa ?
O tym paciorku temat. Masz ciężarku zaburzoną percepcje
Co to za chamskie traktowanie rematu?
Tu masz sedno
to nie jest poważne nagradzanie przez boga za modlitwy do niego przez wielbicieli trupa ?
O tym paciorku temat. Masz ciężarku zaburzoną percepcje
To trzecie! Będą mieli święty spokój◝(ᵔᵕᵔ)◜
1) Mówisz do mnie o chamstwie? I Ty mi to zarzucasz?
Przyglądnij się swoim wpisom w moim kierunku.
Po raz kolejny pytam: czy kiedykolwiek usłyszałeś takie lub podobne teksty ode mnie?
2) nie dyktuj mi z kim mam rozmawiać, z kim nie :) to moja rzecz
Próbujesz być panem sytuacji, niestety, nic z tego. Wolność, którą tak miłujesz, nie jest wyłącznie Twoją własnością.
3) skoro mówisz wyżej o 'wielbicielach trupa', jak ja mam traktować to poważnie i komentować? :)
1) Dlaczego? Kto jest stwórcą kamienia? Bóg? Nie, mógł najwyżej stworzyć skałę. Procesy tektoniczne? Wiatr, który zrobił erozję? A może czyjś kilof? Czy w ogóle można w tym przypadku mówić o stwórcy?
Twoja logika jest błędna, bo rzeczy biorą się z innych rzeczy, a świat powstał w wyniku zbiegów okoliczności.
2) Nie. Nie ma żadnych cudów, tylko niewyjaśnione jeszcze lub niezbadane do końca sprawy. Tysiące tak zwanych cudów zostało obalone, jako kłamstwa, halucynacje itp. Tak samo z objawieniami - choroby psychiczne i urojenia, a nie objawienia.
3) Akurat miłość to proces chemiczny w mózgu, podobny do działania narkotyków.
Czemu od razu miłość? A nienawiść? Gniew? Okrucieństwo? Też są "dowodami" na istnienie boga? Sorry, koleś, ale nie umiesz w argumenty. Wszelkie procesy chemiczne odpowiadające za uczucia powstają głównie w mózgu, ale nie tylko. Radzę poduczyć się chemii. Większość stanów emocjonalnych lub uczuć można wywołać sztucznie.
I co ma w ogóle miłość do argumentu na istnienie Boga? Mydlenie oczu, a nie argumenty.
a czyż nie jest w testamencie trupa aby się za niego modlili teraz i zawsze to niepożałują?!
spadaj na modlitewnik za trupa bo cie inni ubiegną trollujący ciężarku
1) "mógł najwyżej stworzyć skałę." :) no...to powolutku dochodzimy do sedna. A skąd wziął się wiatr? itd...
Skomplikowane procesy, które zachodzą w jednym tylko organizmie, np. w ludzkim, procesy zachodzące w przyrodzie, całe tak doskonale uzupełniające się mechanizmy są dziełem bezmyślnych, nieintencjonalnych "zbiegów okoliczności"? serio? :)
2) nie przeczę, że bywają kłamliwe historie. Ale nie zaprzeczaj też, że istnieją cuda. Bo np. nowotwór nie może 'wyparować" w 5 minut. Tyle uzdrowień na świecie, tylu świadków, wypowiedzi lekarzy, a ludzie wciąż zaprzeczają. Jeśli tylu świadectwom nie wierzysz, nie oczekuję, że uwierzysz moim słowom. Nie mów jednak, że coś jest niemożliwe tylko dlatego, że nauka nie obejmuje tego 'swoim doświadczeniem i rozumem'.
3) Czemu od razu miłość? A nienawiść? Gniew? Okrucieństwo? Też są "dowodami" na istnienie boga? - owszem. Miłość (nawet w ludzkim rozumieniu) jest darem Boga. Bóg jest Miłością. Nienawiść, okrucieństwo itd są dokładnym Jego przeciwieństwem. Abym miała 'swoje przeciwieństwo', najpierw muszę istnieć 'ja sama'.
4) "I co ma w ogóle miłość do argumentu na istnienie Boga?" otóż ma wiele. Pytasz o argument na istnienie bytu duchowego tak, jakbyś prosił o wręczenie dowodu rzeczowego. I mówisz: nie ma? to Go nie ma!
Dlatego pytałam o miłość.
Procesy chemiczne w mózgu ...nie sprowadzaj Człowieka wyłącznie do poziomu chemii/biologii, to poziom zwierząt. Mówimy tu o uczuciach wyższych.
''ireneo 56 min. temu
Grain
A co ty masz debilko do Matki boskiej katolickiej, Jeśli jesteś od świadków Jehowy to co ona ci przeszkadza''
1. Nie ma żadnego sedna. Skąd się wziął wiatr? A słyszałeś o różnicy ciśnień? Nie jestem naukowcem, ale takie rzeczy jak skały i wiatr i wszystko na tym świecie oraz na tysiącach odkrytych gwiazd ma uzasadnienie naukowe. Wystarczy wpisać. Proces kształtowania się planet jest dokładnie opisany, więc nigdzie tam nie ma miejsca dla Boga. Pomyliłeś się o stulecia, gdy ludzie byli łatwowierni i z braku wiedzy musieli "zwalić" na Boga.
2. Oczywiście, że zaprzeczam. Do tej pory durnie uważają, że jak woda święcona w kościele w pojemniku do płukania rąk zmieni kolor na czerwony to to cud, mimo że to po prostu grzyby i brud. W medycynie jest więcej niewyjaśnionych rzeczy, ale to nie znaczy, że to cud. Po prostu każdy człowiek jest unikalne i czasem unikalnie działa jego organizm.
3. Nie miłość nie jest darem Boga. Jest chemią. Tak samo jak inne uczucia.
4. Uczucia wyższe są nadal chemią. Rozwój mózgu, hormony i ewolucja doprowadziły do takiego stanu człowieka, jaki mamy teraz.
Gdybyś zechciał choć na moment zdjąć okulary wściekle tupiącej zajadłości, zobaczyłbyś nieco więcej.
“Niech Pan obdarzy zasłużoną nagrodą tych, którzy mnie miłowali i nadal będą modlić się za mnie”:
1) "Niech Pan ..."- niechaj Pan .. oby Pan obdarzył (przecież to prośba/modlitwa)
2) "...którzy mnie miłowali i nadal będą modlić się za mnie” - miłować (tu) to nie uwielbiać lecz chcieć Dobra dla drugiego człowieka, życzyć Dobra, wspierać; to czysta Miłość bliźniego
3) i nadal będą się modlić - to wyraz pokory. Ja, umierając, gdybym wypowiedziała takie słowa, oznaczałyby "nie uważam się za świętą, jestem grzesznym człowiekiem zatem, proszę, módlcie się za mnie, o przebaczenie moich grzechów, o moje zbawienie.
ireneo
mniej złości, więcej wewnętrznego pokoju i otwartości
spokojnie...
1. tu nie chodzi o przykłady: wiatr czy nie wiatr. Chodzi o dojście do samego źródła stworzenia. Samego początku. Ogólnie rzecz ujmując, mówisz: natura. A kto stworzył naturę? Gdzie natura ma swój początek? Łącznie ze wszystkim uczuciami, która sprowadzasz do czystej biologii?
2.3.4.Skąd w człowieku poczucie moralności? Poczucie / umiejętność rozróżniania dobra i zła?
Standardy bywają różne, społeczeństwa różne, a poczucie dobra i zła niezmiennie (poza chorymi psychicznie) głęboko wpisane w człowieka.. Malutkie dziecko, zdolne do pierwszych zachowań w relacji człowiek-człowiek, rozróżnia dobro i zło, bez znajomości długich kodeksów.
Skąd wpisane w człowieka dążenie do rozwoju, dobra, piękna, budowania, relacji, tworzenia itd.
Dla mnie to odbicie - na obraz i podobieństwo Tego, który go stworzył.
Ty zapewne sprowadzisz całość do chemii / biologii itd
Chyba się nie przekonamy. Powiesz, że nie dałam Ci dowodów na istnienie Boga. A ja ci mówię, że cały świat jest dowodem na istnienie swego Stwórcy, od wiatru do najdrobniejszej Twojej komórki. Za każdą rzeczą/sprawą stoi jej stwórca.
Patrzymy na świat inaczej, co poradzę...
Nikt ponieważ bóg, jak sam mawiał jest tylko dla wierzących. Podobnie z piekłem, Wniosek z tego - dla niewierzących boga i sztana nie ma. Baert czapkować im nie muszą. Podobnie z plodami i zarodkami - przecież niewierzący, podobnie jak Jezus.
" Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie"
Nie nazwa w różnych językach świadczy o Bogu, ale Jego Majestat; Bóg Wszechmogący.
Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!". Sami decydujemy swoim życiem i słowami , w którym miejscu staniemy, czy tam gdzie "błogosławieni Ojca Mojego" , czy tam gdzie "płacz i zgrzytanie zębów". Na tą decyzję zapracowujemy całym swoim życiem ziemskim.
1. Czyli chcesz się cofnąć do Wielkiego Wybuchu? Dlaczego miałby być dowodem na istnienie Boga? To, że czegoś nie rozumiesz, nie dowodzi Boga. Czyli nie masz dowodu.
2. Bzdury gadasz. Człowiek nie ma poczucia moralności sam z siebie. To wyniki nauki i instynktu. Dziecko miałoby mordować własną matkę? To kto się nim zajmie? Miałoby zabijać innych ludzi? Traktuje je jak stado i obawia się konsekwencji. Moralność różni się wśród różnych ludów, ot, przykład Sparty albo plemion praktykujących kanibalizm, ale ogólnie staramy się żyć w grupie jak wilki czy inne zwierzęta stadne. Nie rozumiesz psychologii, ewolucji, a porównujesz prymitywne plemiona do osiągnięć zachodniej kultury.
Używasz jedynie górnolotnych, pustych frazesów o miłości i moralności, ale one nic nie udowadniają.
Możesz sobie mówić, że za wszystkim stoi Bóg, ale to równie prawdziwe, jak to, że cały świat powstał dzięki bogowi-krukowi z wierzeń Inuitów. Tu i tu nie masz nic na poparcie tezy, prócz Twoich uczuć, ale one nie mają w tej dyskusji żadnego znaczenia.
Podaję Ci argumenty, które (uwaga) nie są nieważne. To Ty uważasz je za nieważne, bzdurne, wymyślone itd. Ty uważasz je za takie. Tylko tyle :)
1. A skąd ten Wielki Wybuch? Skąd energia i materia do niego?
To, że czegoś nie rozumiesz + nie czujesz + nie doświadczasz (a raczej doświadczasz tylko nie zauważasz), nie dowodzi, że Boga nie ma :)
2.Wrócę jednak na moment do miłości (bo jako że nie jest sprawą namacalną, można rozważać ją podobnie do tematu Boga).
Dom.
Dziecko/Nastolatek wrzeszczy do matki "nie kochasz mnie! nie czuję, żebyś mnie kochała! nie widzę żadnych objawów/dowodów twojej miłości! Nikt mnie w tym domu nie rozumie! Zabieram się stąd!"
Matka: "Ależ kocham ...ależ.."
- "Kochasz?? Udowodnij!"
Pytanie do Ciebie: jak ma to udowodnić?
Udowadnia to od jego urodzenia. Udowadnia to w licznych aspektach codzienności. Udowadnia całym ich światem.
To, że on tego nie zauważa, że ma inne oczekiwania, że ... nie znaczy, że ta miłość matki nie istnieje.
Jeśli czegoś nie widzę lub nie czuję, to znaczy, że to z automatu nie istnieje?
A jeśli inni widzą i czują i doświadczają, dlaczego to nie może oznaczać z automatu, że jednak istnieje?
Do szeregu pytań, które stoją wyżej, dołożę jeszcze jedno:
Czy możesz udowodnić, że Boga nie ma?
Dziękuję. Obyś miał rację. Czuwaj ze mną.. aby droga prowadziła nie w prawo czy w lewo ale w górę :)
Nie, nie podajesz żadnych argumentów, tylko swoje odczucia.
Wielki Wybuch nie jest do końca zbadany z tego, co wiem, ale to nie oznacza, że Bóg go zrobił. Od zawsze kapłani na całym świecie wykorzystywali niewiedzę ludzi, by mówić, że nieznane to sprawka Boga. Nie, nie jest tak.
Znowu mylisz odczucia z dowodami. Miłość matki przejawia się w aspektach codzienności. Ok. Racja. A gdzie miłość Boga? Zrobił komuś śniadanie? Uratował kogoś? Nie. To tak samo żałosne stwierdzenia, że uratowanie kogoś po trzęsieniu ziemi to cud. Nie, to nie cud, tylko fizyka i praca ratowników. Bóg nikogo nie uratował, bo go nie ma.
Czy mogę udowodnić, że Boga nie ma?
Teraz mnie rozbawiłeś, bo to typowy argument dewotów i najprostszy do obalenia.
Po pierwsze, to Ty masz udowadniać, że coś jest, skoro wysuwasz taką tezę. Jeśli Ci powiem, że potrafię latać jak Superman, uwierzysz? Nie. A jak wtedy powiem, udowodnij, że nie potrafię? Wyśmiejesz mnie. I słusznie.
Po drugie - nie da się udowadniać czegoś takiego, tak samo, jak nie udowodnię, że nie masz Zeusa, Thora i innych wymyślonych bytów. Nie udowadnia się nieistnienia, tylko istnienie, inaczej Twój Bóg jest tyle wart, co Horus i Latający Potwór Spaghetti.
Nie ma czegoś takiego jak zbawienie. Rzeczywista jest jedynie cyrkulacja materii.
pod opieką i w ramionach Boga. Na drodze tego szczęścia stanął osobowy szatan, który ma do dyspozycji uwiedzionych fałszem takich pomocników jak ty i twoi guru. Więc wyjaśnij wszem i wobec, jakie masz z tego profity od szatana, poza wiecznym potępieniem. Właśnie w największym skrócie, po to zstąpił Syn Boży na ziemię, aby wybawić ze szponów szatana to nieszczęsne i łatwowierne ludzkie plemię-przede wszystkim ciebie.(Módlmy się za nieprzyjaciół Kościoła Świętego i tych co najbardziej potrzebują Bożego Miłosierdzia). Zobacz jaka tu dysproporcja myśli i uczuć. Od ciebie pogarda, ode mnie miłość każdego.
po drugie: "nieszczęsne i łatwowierne ludzkie plemię-przede wszystkim ciebie." to już jest bezczelne zatem użyte przez ciebie w jednym komentarzu wraz z "Od ciebie pogarda, ode mnie miłość każdego." jest co najmniej fałszem i hipokryzją. Tym bardziej, że z mojej strony nie ma pogardy. Mnie nie obchodzi w co kto wierzy i daleki jestem do wyrażania na ten temat jakiejkolwiek opinii a tym bardziej pogardy. Natomiast tak gardzę hipokryzją i fałszem.
Dalej odpowiadając na pytanie: "A powiedz mi jako racjonalny ateusz, jaki ty masz w tym interes aby uczynić ludzi nieszczęśliwymi?" nie mam interesu i w zasadzie nie mam zamiaru nikogo unieszczęśliwiać. Wyrażam jedynie swoją opinię i mam do tego święte prawo. To czy moja opinia czyni kogoś nieszczęśliwym zależy w całości od odbiorcy. Wszak jesteśmy tak szczęśliwi jak uważamy, że jesteśmy.
nie jest absolutne, bo kończy się w miejscu w którym wkraczasz w wolność i prawa drugiego człowieka i to jego prawo winieneś poszanować a nie narzucać nachalnej swojej indoktrynacji. Możesz sobie być ateuszem na swój prywatny użytek, bez atakowania innych.
A człowiek 40 tysięcy lat temu nie znał twojego wymyślonego boga i też był szczęśliwy. Bóg to nie szczęście, tylko niewola i strach, i tak jest z każdą religią.
Paciorku klerykałowy, gdyby nie owi ateusze, z takim ilorazem robiłbyś za świniopasa u jakiego zdemoralizowanego proboszcza
podobnie jak ty krerykałowym bezmózgowcem
> w m o d l i t w y, w i e l b i c u l i e l i ,k r e r y k a ł o w y m , j a l w a r y j s k i ,
p r z e d t a ń , a innym wytykasz proste literówki.
,SwanSong , Zwidy masz, dewocie. > najwięcej debili jest wśród osób religijnych.<
, zjebusie., przecwelona męska dziwko?
Jak masz coś do mnie ad persona to wal śmiało. Jak masz zamiar się skarżyć na innych użytkowników, bo przekroczyli zasady portalu, to do administracji/moderacji, a nie do mnie.
Czyli co, tak będziemy się przerzucać w nieskończoność na zasadzie Pop swoje czart swoje?. Czy ja tak jak twoi ideowi pobratymcy, jakiemukolwiek człowiekowi hurtem odebrałem prawo do życia tylko dlatego. że w życiu nie spotkał Boga? Oto wypisy:
> - Wyciąć w pień - chrześcijan, ku lepszemu światu.< Mało, że głupi, to jeszcze popierdolony – jesteś<
> . Jestem czartem wpiętym w twe doczesność, ci pisałem<, >"ważna jest wojna"-
kły już w twoją duszę wbiłem, już ci siary nakładłem do środka< ;
>"szczeńść boższe " <. I tak ci dopomósz buk<
>, Spierdalaj, na chuja se te gadkę owiń, katolski pojebie i konfidencie<
> Obyśmy poszli drogą Irlandii i odrzucili czarne jarzmo. Jak ktoś chce Boga,
proszę bardzo, znajdzie go bez pijawek w sutannach.<
>Wyrzekać się będą swoich wartości i pluć na nie aby głowę zachować!<
>Może czarne pasożyty zdechną z głodu w końcu jak obecni staruszkowie wymrą.<
Jakoś nawet jednym słowem nie potępiłeś tej ohydy bo to >kolesiostwo uprzywilejowanie uświęcone< Dodam do tego OHYDĘ podszywania sie pod wizerunek Jezusa Miłosiernego:>Jezus Chytrus ;ŻRYJ GNÓJ CAIN, CAIN, NIE MYLIŁEM SIĘ CO DO CIEBIE, JESTEŚ SZUJĄ I CZEKASZ NA SWÓJ CZAS ABY MÓC GNĘBIĆ LUDZI, KTÓRZY DLA CIEBIE ŹLE PACHNĄ, UNIWERSALIZM SKURWYSYNIZMU JEST W TOBIE EWIDENTNIE WIDOCZNY,
CAIN GÓWNOJADZIE JESTEŚ?, KOJFNĄŁ PAPIEŻ NIE-POLAK? XD, Z CHUJA DO DUPY, TY MAŁY EUNUCHU CIĄGLE O JEDNYM XD, ZŁOŚLIWI TWIERDZĄ , ŻE PO CHUJ...< . Wkładanie takich bluzgów w cudowny wizerunek, jest obrazą uczuć religijnych milionów katolików na świecie, którzy codziennie odmawiając Koronkę wypraszają łaski > zwłaszcza dla nieprzyjaciół Kościoła Świętego<. Chrystus Zmartwychwstał i żyje dziś.Alleluja.
1. "zamiast odpowiedzi na skierowane do ciebie pytanie , w niezmienionej postaci przekierowujesz do pytającego" jakie pytanie? "Więc wyjaśnij wszem i wobec, jakie masz z tego profity od szatana?" To? Nie mam. Szatan nie istnieje.
Ja też nie muszę niczego udowadniać. Nie da się zaobserwować istnienia Boga na podstawie obserwacji natury. Natura to zbiór procesów fizykochemicznych. Nie widzę celu w szukaniu tam filozoficznych drugich den.
I znów. Jeśli masz jakieś problemy z innymi użytkownikami to rozwiązuj sobie je z innymi urzytkownikami? Przeważnie nie śledzę tego o czym jest rozmawian i mam to w nosie, a na pewno nie zamierzam kogoś potępiać, bo coś tam sobie do kogoś powiedział. W skrucie mam to gdzieś.
Po ostatnie. Obraza uczuć religijnych. - Art. 196 kk. Pozbieraj dowody i idź na komendę.
Dlatego nie będę wchodził w konwersację z wypolerowaną lustrzaną ścianą, bo ta odbija każde światło wiedzy. Czyli syzyfowa praca wykazana w moim eseju "Próżny trud i złorzeczenia". Babcia Anna Śp ostrzegała , abyś nie wpadł w szemrane towarzystwo.
Widać, że nie miałeś nikogo życzliwego w myśl zasady; czego Pączek nie przyswoi sobie , to
nigdy nie rozwinie się w Piękny Kwiat, tylko na zawsze zostanie Poncki'em. Odnośnie >kolesiostwa<, to posłużę się innym przysłowiem : >Kto z kim przestaje, takim się staje<. Radujmy się. Alleluja!
* argument źródła/przyczyn Wielkiego Wybuchy to jednak argument :)
Mówisz "nie jest do końca zbadany z tego, co wiem, ale to nie oznacza, że Bóg go zrobił." - albo owszem oznacza, bo skoro przyznajesz, że nie wiesz/nie wiadomo, to powinieneś zakładać możliwości słuszności nawet takiej odpowiedzi, która nie jest po Twojej myśli. A Ty od razu zakładasz odpowiedź, która bardziej Ci pasuje i przekonujesz, że jest jedyną słuszną.
* nie mylę uczuć z dowodami. Pytam czy uczucia (nienamacalne podobnie jak Bóg a więc przez swą naturę porównywalne) można udowodnić. Nie pytam czy miłość jest np. "dowodem na małżeństwo" (?) tylko czy możesz udowodnić istnienie miłości.
* "A gdzie miłość Boga?" - w podarowanej nam wolności, w tzw zbiegach okoliczności, które niejednokrotnie przynoszą nam niespodziewanie dobro a które postrzegamy często jako przypadek, w wysłuchaniu (tu już mówię o własnym doświadczeniu), w licznych uzdrowieniach (badania medyczne chyba uznasz za dowód), w nawróceniach (i nie odnoszę się tu wyłącznie do kwestii religijności ale o absolutnej odmianie człowieka, zmianie życia/postępowania/wartości..niewytłumaczalnej, bo terapeuci próbują, po czym sami uleczeni świadczą: Bóg. Kropka. Dlaczego uważasz, że wiesz lepiej od nich? To tak, jakbym twierdziła, że to ja lepiej wiem czego Ty doświadczasz. Przy czym jednego uzdrowionego możesz nazwać szaleńcem, drugiemu - może się coś wydaje, trzeci .. itd ... a wiesz ilu ich jest? przez setki lat?)
* "żałosne stwierdzenia, że uratowanie kogoś po trzęsieniu ziemi to cud. Nie, to nie cud, tylko fizyka i praca ratowników. Bóg nikogo nie uratował, bo go nie ma."
Tu powiem nieco żartobliwie (zasłyszane kiedyś): Powódź. Człowiek na dachu swojego domu trzyma się kurczowo komina i modli się do Boga o ratunek. Podpływa łódź, ratownicy chcą go zabrać a on na to: nie, nie trzeba, Bóg mnie uratuje. Historia powtarza się 3 razy. W końcu człowiek utonął. Po śmierci staje przed Bogiem i rozczarowany mówi: Panie, tak gorliwie modliłem się do Ciebie o ratunek. Dlaczego mnie nie wysłuchałeś? Utonąłem!
Na to Bóg: jak to .... 3 razy wysyłałem po Ciebie łódź, ale odmówiłeś..
Bóg działa. Działa też przez innych ludzi. (i tu znowu mówię z doświadczenia, nie uczuć/odczuć ale fizycznych, namacalnych zdarzeń)
* Czy świadectwa/zeznania ludzi nie mają dla Ciebie znaczenia? np w sądzie?
A jeśli na przestrzeni lat zeznania/świadectwa tak wieeeelu osób są spójne?
* Mówisz "Po pierwsze, to Ty masz udowadniać, że coś jest, skoro wysuwasz taką tezę" Otóż nie. Tezę postawiłeś Ty, wczoraj, cyt.: "Nie istnieje argument na istnienie Boga."
* "Po drugie - nie da się udowadniać czegoś takiego" - wspaniale, że sam to przyznałeś :)
* "tak samo, jak nie udowodnię, że nie masz Zeusa, Thora i innych wymyślonych bytów." - tylko, że w Imię Jezusa dokonują się cuda, rzeczy nielogiczne i wbrew nauce; a w imię mitologicznego Zeusa czy Thora nie :)
* Na koniec: wydaje mi się, że dla Ciebie nie ma znaczenia co powiem ponieważ z góry założyłeś, że się mylę. I nie ma znaczenia ile osób poświadczy opisując zdarzenia z własnego życia. Problem polega na tym, że człowiek chce 'zarządzać Bogiem', na życzenie człowieka Bóg ma się objawić bo jak niee...no właśnie, to co? Jeśli nie zobaczę, to nie uwierzę? - stare i znane już słowa, nieprawdaż?
Przez stulecia Bóg okazywał swą obecność i moc - od plag, przez rozstępujące się morze, przez mannę po uzdrowienia i wskrzeszenia, liczne cuda i obecność w kilku miejscach jednocześnie w sposób widzialny itd itd Ale, jak widać, to dla ludzi wciąż za mało.
Zakończę więc innym pytaniem:
co musiałoby nastąpić abyś uwierzył/wiedział, że Bóg istnieje?
Teoretycznie... co by to mogło być abyś powiedział: tak, teraz WIEM, że Bóg Jest?
Nie wiem, może zbadano Wielki Wybuch. Nie będę teraz się dokształcał, bo ten temat mnie nie interesuje aż tak bardzo. Kiedyś Bogiem tłumaczono wszystko, teraz kiedy się okazało, że Boga tu nigdzie nie ma, dewoci w desperacji szukają każdej niewyjaśnionej jeszcze rzeczy jako argument za Bogiem. Śmieszne to.
Tak, mogę udowodnić uczucie miłości jako pewną aktywność w mózgu i aktywność zewnętrzną np. czyny, słowa.
Wolność nie pochodzi od Boga i nie jest powszechna. Każde zwierzę jest wolne, chyba że uwięzione przez inne, z ludźmi tak samo. Uzdrowienia to nie cuda - tysiące żarlliwie modlących się katolików umiera każdego dnia na choroby. Jeśli Bóg uzdrawia jak w totolotku, a resztę skazuje na śmierć, to zachowuje się jak porąbany dzieciak. Zmiana zachowań? Nawrócenie? A słyszałeś o chorobach psychicznych? Zmiana zachowań nagła i diametralna występuje w wielu schorzeniach. Zresztą, od kiedy nawrócenie ma być dowodem? Ludzie popełniali wielkie czyny także w imieniu innych bogów, czy to znaczy, że ci bogowie są prawdziwi? I nie, nie uważam, że wiem, co doświadczasz. Uważam, że takim ludziom wydaje się, iż przemówił do nich Bóg itp. Tak jak schizofrenikom też się wiele wydaje.
Super dowcip z ratownikami, ale nic nie wnosi do dyskusji. Tak można każde działanie ludzkie przypisać woli Boga, co kłóci się z wolną wolą. I może niech Bóg przestanie robić powodzie, zamiast bawić się w wysyłanie ratowników?
Świadectwa ludzi? To teraz prawdziwość religii uznajemy pod kątem liczebności wyznawców? Czyli w szczycie panowania Imperium Rzymskiego prawdziwi byli ich bogowie? No nie sądzę.
Z tezą widzę, że nie rozumiesz - to Ty mówisz, że są dowody na istnienie Boga, a ja zaprzeczam. I teraz ty udowadniaj, bo nie można udowadniać braku istnienia. To tak nie działa. Nauka opiera się na dowodach na istnienie czegoś. Nie mogę udowodnić, że czegoś nie ma, skoro tego nie ma. Inaczej dopuszczę możliwość istnienia wszystkiego, co podpowiada mi wyobraźnia. Udowodnij, że nie ma jednorożców. To kpiny z nauki.
Nie, w imię Jezusa nic się nie dokonuje nadnaturalnego, ale za to dużo przyziemnych spraw, np. wojny religijne, inkwizycja, wyzysk przez Kościół i tak dalej. Takie rzeczy są w imię Jezusa.
Jedyny Twój argument to świadectwa ludzi, ale ludzie powiedzą wszystko, bo wierzą. I to nie jest żaden dowód. Jeśli miliard ludzi powie, że uleczyło ich żelazko, to będziesz czcił żelazko? xD
Co by musiało nastąpić, abym uwierzył w Boga?
Pewnie wiele rzeczy, ale wszystkie z gatunku fantastyki. Równie dobrze uwierzyłbym w Thora i Horusa. A jakie Ty miałbyś zdziwko, jakby nagle Horus się objawił xD
* Wielki Wybuch - nie mówię o procesie, co i jak dokładnie przebiegało. Mówię o źródle/pochodzeniu materii i energii do rozpoczęcia tego procesu. Wszystko co materialne ma swoje źródło/swój początek.
Nie mając odpowiedzi z łatwością mówisz 'nie wiem... ale to nie Bóg. Boga nie ma'. A czemu tak trudno jest powiedzieć 'nie wiem... być może to dzieło Boga'?
* Wolność w rozumieniu wolnej woli/wolnego wyboru - owszem jest powszechna. Gdyby nie ona, nie moglibyśmy się spierać o istnienie Boga. W swojej wolności wyboru dobra lub zła, ludzie czasem/często wybierają zło np. zniewolenie innych ludzi. Niewolnictwo było efektem złego wyboru, fatalnego w skutkach wyboru tych, którzy dramatycznie korzystali ze swojej wolnej woli - postanowili więzić innych.
* Zmiana zachowań i nawrócenia - mówisz o nawróconych jakby wszyscy byli chorzy psychicznie. A przecież wiesz, że nie są.
* "niech Bóg przestanie robić powodzie" - nie robi :)
Wielki potop był momentem granicznym.
Czyżbyś uważał, że powodzie są 'dziełem Boga'?
* działanie Boga prze ludzi wcale nie kłóci się z wolną wolą. Weź pod uwagę fakt, że wielu ludzi poddaje się woli Boga, szuka jej i chce takiej współpracy.
Firma/Instytucja działa rękami pracowników choć szef nią kieruje.
Celowo mówię o współpracy bo Bóg niczego nie narzuca. Człowiek zawsze może powiedzieć 'nie'. I, jak obserwujemy świat wokół, często mówi.
* "Świadectwa ludzi? To teraz prawdziwość religii uznajemy pod kątem liczebności wyznawców?" - nie, zwróć jednak uwagę na spójność przekazu mimo potężnej rozpiętości w czasie (nie mówimy tu przecież o dekadach) i trwałość.
* "Czyli w szczycie panowania Imperium Rzymskiego prawdziwi byli ich bogowie?" - ciekawe, że mówisz w czasie przeszłym o bogach ...BYLI.
Cóż to za bogowie więc, jeśli są tylko "okresowo" bogami?
*"Nie, w imię Jezusa nic się nie dokonuje nadnaturalnego - przeciwnie. Ale czy jest sens, abym o tym mówiła skoro i tak wszystko odrzucasz?
"Jeśli miliard ludzi powie, że uleczyło ich żelazko, to będziesz czcił żelazko? " Ale ten "miliard" mówi zawsze o Bogu (nie o żelazku, szafie, Zeusie, Thorze itd) Skąd ta spójność? A może wszyscy, od lat, są opłacani?? :)
*'ale za to dużo przyziemnych spraw, np. wojny religijne, inkwizycja, wyzysk.." - to prawda, ale to decyzje człowieka, znowu: wynik ich złego wyboru, błędnego korzystania z wolnej woli.
*"Co by musiało nastąpić, abym uwierzył w Boga?
Pewnie wiele rzeczy, ale wszystkie z gatunku fantastyki." - w tym sęk.
Człowiek, który szczerze szuka odpowiedzi na pytanie o istnienie Boga, nie zakłada z góry wyniku poszukiwań. Powinien być otwarty na efekt poszukiwań - otwarty, tzn zakładać, że negując istnienie Boga może się mylić.
"Co by musiało nastąpić (...) Pewnie wiele rzeczy (..)" - to oznacza, że nie znalazłbyś Boga ale "sługę / kogoś spełniającego Twoje zachcianki". To podejście w stylu: abym w Ciebie wierzył, masz mi się tu zjawić albo zrobić jakąś sztuczkę". Tak właściwie...kto tu byłby wtedy czyim panem??
[Łk 16: "Odpowiedział mu: "Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą"]
Cały kłopot polega na tym, że jeśli ktoś odrzuca Boga, jeśli Go nie chce, to żeby nie wiem jakie argumenty przytoczyć, nie przekona się go. Będzie je obalał, zarzucał śmieszność i brak rozsądku, sięgał po argumenty moherowe, osadzał całość w średniowiecznym zacofaniu (taki powszechny zwyczaj).
I żeby nawet anioł zstąpił z nieba, nie uwierzą bo (uwaga) przecież sam Bóg zstąpił z nieba, dokonał licznych cudów ..a wielu nie uwierzyło ...
To jakże ja miałabym to zrobić?
Ja mogę tylko jedno: daj Bogu szansę..
* Bo nieznajomość czegoś nie oznacza, że mam to przypisywać Bogu.
* Oczywiście, że nawróceni często nie są chorzy psychicznie.
* Jeśli uważasz, że to Bóg wysyła ratowników, ja obwinię go o powodzie.
* Spójność przekazu jest normalna dla wielu spraw i o niczym nie świadczy.
* Z tymi bogami łapiesz mnie za słówka, bo nic więcej nie masz? Byli, bo wypadli z obiegu, możliwe, że dzisiejsze religie też wypadną. Kto wie, co przyniesie los?
*Twoje nadnaturalne rzeczy przypisywane Jezusowi to twoja opinia, ja jej nie podzielam. Nie ma sensu, abyś o nich mówił.
*Miliard mówi o Jezusie, bo zostali wychowani w takiej religii, pokazuję Ci tylko, jak bez sensu jest argument, że miliony ludzi mówiące o czymś, legitymizują to coś
*Wszystko, co złe zwalasz na ludzi, a co dobre na Boga. To tak nie działa.
*Nie szukam Boga, nie jest mi potrzebny, nie obchodzą mnie bajeczki opowiadane przez Kościół, zmieniane wielokrotnie podczas synodów i nie tylko, modyfikowane przez lata wraz z rozwojem nauki, aby tylko wytłumaczyć kolejnym pokoleniom, że jednak się Kościół nie mylił - a mylił i myli. Wszystkie religie traktuje tak samo, jako wyzysk i ucieczkę przed ideą, że po śmierci nic nie ma.
Żaden anioł nie zstąpi z nieba, żaden bóg się nie objawi i nie chcę też żadnego pana nad sobą. Jak twój Bóg chce kimś rządzić, niech sobie przygarnie chomika.
Kabalarstwo jest podobnym rojenie i ani myślę się do nich wtrącać. Wiesz ciężarku dlaczego? Skąd cuężarem miałby wiedzieć Otóż oni nie biorą ode mnie kasy aby doić spragnionych baśni przymułów.
Setny raz, a ty żadnego nie zapamiętałeś.oże szlaczek sobie cymbale wysmaruj
Kabalarstwo jest podobnym rojeniem i ani myślę się do nich wtrącać. Wiesz ciężarku dlaczego? Skąd ciężarek miałby wiedzieć Otóż oni nie biorą ode mnie kasy aby doić spragnionych baśni przymułów.
Setny raz, a ty żadnego nie zapamiętałeś. Może szlaczki sobie cymbale smaruj dla pamięci. Poćwiczysz rękę i półkule, te na atlasie⛄
ireneo 2 dni temu realista podobnie jak ty krerykałowym bezmózgowcem
ireneo 3 dni temu Grafomanka
Debilu przedtań pouczać, bo ilorazu vmci to nie podnosi, a wręcz przeciwnie.
ireneo 4 dni temu Grafomanka Dziadu kalwaryjski, dalej nie odpuszczasz. I bredzisz,
Grafomanka Lepiej nie myśł tutaj. U Cyca możesz sobie myśleć do woli
ireneo 3 dni temu Grafomanka spadaj na modlitewnik za trupa bo cie inni ubiegną trollujący ciężarku
ireneo 6 godz. temu do Polaroid Każdy tumanie, każdy? Chyba każdy debil jak ty.
ireneo wczoraj o 12:04 do Grafomanka a niby przed kim, tym bandytą, dzieciobójcą, zbrodniarzrm gorszym od paciorków Hitlera i Stalina? Bać się takiego bydlaka to tylko gdy jest się tobą.
ireneo 6 godz. temu Polaroid Każdy tumanie, każdy? Chyba każdy debil jak ty.
"Biblia nakazuje wyłącznie oddawanie czci bogu i wyrzeczenie się
jakichkolwiek innych bóstw, nawet jeśli są uważane za dobre lub pomocne"
To jednak są inne bogi, prócz tego niby głównego.
- Jeśli mnie, tylko mnie nie pokochasz, to pożałujesz człowieczyno marny!
I kochają. Trzęsą majtami i kochajum.
NO!
Nie ma innych Bogów dobrych i pomocnych.
Jest natomiast coś takiego jak szacunek dla inowiewrców i ateistów.
A ty jełopie odmawiasz szacunku katolom.
Ale udowadniać jak jesteś duronielogiczny naprawdę nie musisz.
Ja żonę kocham i ją pier...
Tobie to chyba już nawet farmakologia nie pomaga.
W jaju zbuk i w głowie też pustka.
Tylko różaniec, koronka i czekać na wizytę w domu pana.
NO!
Poszukiwanie Boga przez człowieka jest czymś dobrym, lepszym niż negowanie wszystkiego.
A popiło się w święta, popiło.
Ślinka cieknie, co?
NO!
Genka nie zatrybiła. Słusznie, logicznie wnioskujesz z innymi bogami których jego bóg nakazuje olewać. Musiałby mieć mniej rozumu niż kuma Stefka strasząc karami za zadawanie się z nieistniejącymi (jak on sam) bogami.
Co na to Andzia, wszak Jehowa to nie Jahwe
"To jednak są inne bogi" heh .. nie :)
Bóg jest jeden.
Dekalog mówi, aby nie robić sobie z nikogo i niczego bożków, nie uznawać za Boga kogoś lub czegoś innego, bo nim nie jest. O to chodzi.
Parafianko, a kto ci nakazał negować wszystko?
A co ty masz debilko do Matki boskiej katolickiej, Jeśli jesteś od świadków Jehowy to co ona ci przeszkadza
kapuś, debilko zarządza majątkiem kościoła a drugi srebrnych wież. Dobrali się jak w korcu maku
Grain
A co ty masz debilko do Matki boskiej katolickiej, Jeśli jesteś od świadków Jehowy to co ona ci przeszkadza''
A to ciekawe, ireneo broni Matki Boskiej... i jak tu nie wierzyć w cuda?
Cycu kalwaryjski, a co to za nius, taki tow. Andrzej D. to samej matce boskiej częstochowskiej, Maryi różaniec podarował. Znajomy proboszcz aż z Jerozolimy różaniec mi przytargał. Drewniany i poświęcony i za żadne buk zaplać, a darmo.
A ty, dziadu kalwarynski to jasnowidz, że wiesz co będzie, lub co kto za tę chwile będzie robił? Ty na pewno nadal będzjesz, z drugim śmierdziuszkiem, śmierdzieć po pachy
w jego intencji
biada tobie
kiedy się przekręcisz.'
Bardzo celne - straszyć i karać, wolę być wolna bez żadnych strachów na Lachów :)
Dziadu kalwaryjski, zmusza presją, szantarzem straszeniem, etc. Czytał o Galleuszu, choćby o nim tylko...
"Ile w tym hipokryzji i paskudnego przykladu w funkcjonowaniu tej klerykalnej komuny."
Na pierdolety trolliszcz nie zwracam uwagi, nudne są jak poranne rzygi po zakrapianej kolacji :)
Mam co prawda inne, pochlebniejsze zdanie inteligencji kobiet, ale w tej sytuacji wyrwalo mi się ciebie chwalić za zrozumienie treści tematu.
Bez kokieterii, mogłabyś się obrazić jak siedmioklasistka którą chwalę za celne dodawanie do dziesięciu.
Aha, chyba zawsze rozumiem, ale nie chcę rozgrzebywać, bo mi trolliszcza do gardła skoczą albo obrzucą inwektywami. Thanks :)
Ciao, mam lekcje do odrobienia, za pilność dostaje się punkty, zaś punkty to kolejny materiał gratis :)
No to do roboty, jeśli pożytek namacalny ( bez jaj)a nie urojony. Powko:)
I owszem, fajnie się pisze z SI po angielsku, a potem przychodzi jakiś brzyd i mnie poprawia, wrrrrrr, przeca wiem, że nie piszę perfekcyjnie :)
To jest baza całego wiersza, z której wypłynęła już interpretacja nieżyjącego Papieża;
poniekąd nie odwzorowuje tego samego , co testament Jana Pawła II.
Zatem stanowi różnicę w postrzeganiu Boga,
dając równanie gołym okiem — kto był dla ludzi w Bogu, a kto dla Niego we władzy
Pozdrawiam
Wygląda a to, że papamobile był sam spietrany nadchodzącym końcem. Chwytał się ostateczności. Podejrzewam, że nawrócił aię choć powinien katolików przeprosić za pasożytowanie na rzecz swojej żywotności.
W tym był wiernym w naśladownictwie swojemu nauczycielowi z początków średniowiecza.
Chcąc znaleźć podobnego sobie prostaka
Jak zatopiłeś się z głową w szambie
To zginiesz bezwiednie w swojej hańbie
Zacznij myśleć o życiu twórczo i realnie zombie
Bo przepadniesz w natłoku myśli marnie.
CHOĆBYŚ POSTANOWIŁ CAŁĄ DOBĘ ŁBEM O ŚCIANĘ TŁUC
JAK BYŁEŚ, TAK JESTEŚ I ZAWSZE BĘDZIESZ CHAMSKI BUC
bo go krew zalała nagła,
będzie żywot wiódł lichwiarza,
czym ucieszy w piekle diabła :)
temu klepki chyba brak,
to nie drwiny i nie zgrywa,
wkrótce będzie chodził wspak :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania