Koło

Kiedyś, gdy zaczęłam dojrzewać, przestałam widzieć siebie jako przyjaciela.

Z dnia na dzień, gdy mijałam lustro, chciałam walnąć w nie z całej siły, to nie była jednak wina szkła.

W szkole dziewczyny były od zawsze ładne, widząc ich urok, starałam się uciec od siebie samej.

Ukochana rzecz stała się koszmarem.

Burczenie w brzuchu przestało być bólem, a nagrodą.

Cyferki na wadze zaczęły być nałogiem.

Sama ja zaczęłam być dla siebie największym wrogiem, bezdusznym, wyniszczającym.

Dlaczego, dlaczego, gdy już osiągnęłam cel, ty wróciłeś?

Czy to ty, jedzenie? Czy to ty do mnie wróciłeś?

Papierek po papierku, opakowanie po opakowaniu. Wróciłeś szybciej, niż cię potrzebowałam, a w tym też stara waga.

Znowu gdy mijam lustro mam ochotę rozbić je na kawałki.

Znowu dziewczyny w szkole są powodem do łez, przez ich cholerny urok.

Znowu uciekam od siebie.

A co się stało? Koło zatoczyło się do początku.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • piliery 3 godz. temu
    Tekst jest tak goły, że gołym okiem widać, że nie da się go ulokować, nawet w okolicach wiersza. Zrób z tego małe opko, może da się czytać.
  • hanqlia godzinę temu
    Dobrze dziękuje za opinie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania