Koło
Kiedyś, gdy zaczęłam dojrzewać, przestałam widzieć siebie jako przyjaciela.
Z dnia na dzień, gdy mijałam lustro, chciałam walnąć w nie z całej siły, to nie była jednak wina szkła.
W szkole dziewczyny były od zawsze ładne, widząc ich urok, starałam się uciec od siebie samej.
Ukochana rzecz stała się koszmarem.
Burczenie w brzuchu przestało być bólem, a nagrodą.
Cyferki na wadze zaczęły być nałogiem.
Sama ja zaczęłam być dla siebie największym wrogiem, bezdusznym, wyniszczającym.
Dlaczego, dlaczego, gdy już osiągnęłam cel, ty wróciłeś?
Czy to ty, jedzenie? Czy to ty do mnie wróciłeś?
Papierek po papierku, opakowanie po opakowaniu. Wróciłeś szybciej, niż cię potrzebowałam, a w tym też stara waga.
Znowu gdy mijam lustro mam ochotę rozbić je na kawałki.
Znowu dziewczyny w szkole są powodem do łez, przez ich cholerny urok.
Znowu uciekam od siebie.
A co się stało? Koło zatoczyło się do początku.
Komentarze (2)
Tekst jest tak goły, że gołym okiem widać, że nie da się go ulokować, nawet w okolicach wiersza. Zrób z tego małe opko, może da się czytać.
Dobrze dziękuje za opinie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania