Kolorowa Maskarada...

Minął jeszcze jeden dzień po odświętnej Apokalipsie taki odległy

jak liść przez płomienie poszarpany na wietrze

z zakamarków ulic wymieciono ostatnie strzępy

jarmarcznych straszliwości i czarne sukno zdobiące domy…

przebudzeni ludzie łzami zmywali koszmarny sen...

po jednej nocy orzeźwiającej jak sztuczne ognie masakry

w ołowiane dzbany zbierano żartobliwie rozpryśniętą krew…

teraz kondukt umarłych którzy sprytnie udawali śmierć

żywo powędruje oszukać Ostateczny Sąd...

w tej przeraźliwej wesołości nastającej wraz z odmianą biegu słońca

jeszcze raz w ciepłej nadjeziornej ciszy zagrali uliczny teatr masek

jak nigdy dotąd żartobliwie...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania