Koloryt

próbują strącić z piedestału

wyszarpując purpurę

złoto

bladymi ustami szepną o szarości

próbują cię

zniknąć

 

do zagotowania aż

zalejesz się prostą czerwienią

wybuch sprowadzi do

spokoju bieli do dni

znów tkanych srebrem popiołem

aż po heban

 

poczekaj na ukojenie

błękitem rozsiej tęsknoty

orzeźwione pomarańczami podszczypią

lekkim różem

 

ten

onieśmielony nieco

po fiolet sięgnie za pagórki

rozpłynie się

pod po-wiekami

 

spokojnie…

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania