Koloryt
próbują strącić z piedestału
wyszarpując purpurę
złoto
bladymi ustami szepną o szarości
próbują cię
zniknąć
do zagotowania aż
zalejesz się prostą czerwienią
wybuch sprowadzi do
spokoju bieli do dni
znów tkanych srebrem popiołem
aż po heban
poczekaj na ukojenie
błękitem rozsiej tęsknoty
orzeźwione pomarańczami podszczypią
lekkim różem
ten
onieśmielony nieco
po fiolet sięgnie za pagórki
rozpłynie się
pod po-wiekami
spokojnie…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania