Komu powiesz, że piekło nie istnieje
Nie pouczaj, miłość to nie udziały na giełdzie.
Utopiłem miliony, ale czy na pewno byłem to ja?
Zasady nie obowiązują, żyjemy na przekór sobie,
zawsze chciałem być piękny, a jestem nijaki.
Ona dopiero wyszła, i mogłabyś wpaść. Nie oceniam,
dziwka była w „porzo”, no, tylko cycki mogłyby być
większe. Nieważne. Przyjedź w ciemno, śmiało, na seks.
Dobra, zapomnij, jesteś kumpelą, zresztą chyba
mi już nie stanie.
Szarmancki facet, kolega z misji pisze esemesy, że wraca.
Niech kurwa wraca – lubi strzelać, ruda stwierdza, że
on nie ma tam nic. Próbował, ale wiadomo, jak to jest,
seks to zbyt wysublimowana walka dla tak prostego wojownika.
Nie patrz, wyłącz telewizor, nie słuchaj wiadomości.
Byłaś ważna, nawet bardzo, ale pewnie już to wiesz,
no właśnie, ale? Uciekłaś w oszustwo, jak wytrawny gracz
zaryzykowałaś.
Zakończę dyktowaniem adresu, tu teraz jestem. Znasz?
Nie sądzę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania