koncert dla Anny
kiedy dyrygent prosi orkiestrę o zamianę ról
o chwilę w której sam
mógłby usiąść do fortepianu
orkiestra wyraża zgodę
dyrygent gra dla Anny
przekształca kilka dźwięków w koncert
orkiestra zamienia się w słuch
oczy skrzypaczek skierowane są w przestrzeń
w której nie widać ciała dyrygenta
nie widać włosów które unoszą się i opadają
nie widać ramion
nie widać dłoni które unoszą się i opadają
nie widać
jak oddechem poruszane ciało staje się w każdej komórce
w każdym naskórka milimetrze
koncertem
kiedy dyrygent zamienia się w orkiestrę
oczy skrzypaczek skierowane są w przestrzeń
a koncert nagrany na komórkę
w ukryciu
spod jednego z krzeseł
staje się dla kogoś jeszcze
niezbędnym do życia
noszonym w kieszeni
powietrzem
Komentarze (20)
Ujmujące!
Miło mi, Bożeno Joanno.
Czasami to co niby "nie dla nas", jest właśnie tym, co daje szansę. Takie pierwsze skojarzenie me:)
Ale tu chodzi o coś więcej, ale nie umiem wysłowić. Jakby ktoś, przeistoczył się "w coś"↔Pozdrawiam:)↔5
O, dobrze napisałeś: "ktoś w coś". Dziękuję i pozdrawiam:)
To raczej nie dyrygent zamienia się rolami z solistą, ale pianista dyryguje orkiestrą od fortepianu, tak jak robili to Mozart, Beethoven, a w czasach współczesnych Mitsuko Uchida, jak na tym filmie: https://www.youtube.com/watch?v=yM8CFR01KwQ&t=19s
Ten wiersz odbieram następująco: w pięknej muzyce znika świat, zostają tylko dźwięki, ale chyba to nie jest poprawna interpretacja.
To bardzo stary wiersz. Pamiętam, że powstał po przeczytaniu obszernego wywiadu z Jerzym Maksymiukiem, który jest pianistą, kompozytorem i dyrygentem. A też, po obejrzeniu kilku filmów z nagranymi kawałkami koncertów, i całymi koncertami. Nie widziałam Maksymiuka "na żywo", a za to miałam taki Maksymiukowy dzień w swoim życiu. Na jednym filmie przerywa grę orkiestry, zasiada przy fortepianie i sam gra. Ale jak! Nie wiem, czy tak miało być, czy to wynikło spontanicznie (co u Maksymiuka jest bardzo możliwe, bo to narwaniec), czy to był koncert, czy próba, nie pamiętam. Ale to, jak grał i co widziałam i słyszałam - dało mi podwójną dawkę tlenu na cały dzień.
Dzięki za link. Obejrzałam i wysłuchałam z przyjemnością.
Trzy Cztery Ten epizod z Maksymiukiem to jakiś happening. Po prostu wprowadza spontaniczne elementy do koncertu, albo eksperymentuje. W muzyce jest więcej takich przykładów, nawet bardziej ekstremalnych. Na przykład John Cage skomponował utwór 4'33" gdzie przez cztery minuty i trzydzieści trzy sekundy jednymi dźwiękami jest szmer otoczenia, pokasływanie na widowni, ale nikt nie gra na żadnym instrumencie. Jego kolejnym niezwykłym utworem jest 0'00", który grać można na dowolnym instrumencie, jak długo się zechce. Ale na co dzień nie ma to jak klasyka :)
Wysłuchałam swego czasu 4'33'' Johna Cage. Od początku do końca. A 0"00"' jeszcze przede mną. Jutro poszukam, bo mnie zaciekawiłeś. Muzyka jest niezastąpioną dziedziną sztuki, na co dzień przydaje się nie tylko klasyczna.
Na co dzień to żadna muzyka się nie przydaje, bo jest to oddawanie się przyjemności, nie przynoszącej żadnych korzyści. Muzyka nie czyni nas lepszymi. Hitler uwielbiał Wagnera, wzruszał się jego utworami, co nie przeszkadzało mu wzniecać zamęt i wojnę. Dla mnie 0'0" to nie muzyka we właściwym sensie, ale jej koncept, wykreślający granicę do jakiej może się posunąć kompozytor. Ludzie mają obsesję wytyczania wszelakich granic, których na próżno szukać w naturze. Pisząc „klasyka” miałem na myśli zachowanie umiaru oraz zdrowy rozsądek.
Super
Pan Buczybór - dzięki.
Cześć moja ulubiona Autorko:)
Super napisałaś, a puenta po prostu wspaniała. Nawet mnogość się* mi nie przeszkadza. Czasem nie da się inaczej:)))
"w każdym naskórka milimetrze" jedynie tu można by uniknąć inwersji.
Pozdrawiam:)
Twoje teksty są na pewno takim powietrzem:)
Piecuszku, inwersja była mi tu potrzebna, żeby podkreślić napięcie. "W każdym milimetrze naskórka" to byłby zwykły opis, natomiast z inwersja słowo "milimetr" urasta do metra, a nawet kilometra jakiegoś nacisku na milimetr kwadratowy, a pod tym milimetrem jest jakaś siła. No nie wiem, jak to wytłumaczyć...
jak oddechem poruszane ciało staje się w każdej komórce
w każdym naskórka milimetrze
koncertem
Twoje słowa są jak czysty tlen! :))
Bardzo obrazowy wiersz, piosenkę mi przypomniał:
Prześliczna wio wiolo
Wiolonczelistka la la la
Prześliczna wio wiolo
Wiolonczelistka
Jej oczy lśnią la la la la
Jej usta drżą la la la la
Gdy dłonią swą la la la la
Struny przyciska
https://www.youtube.com/watch?v=rYKdA8Y3X0Q
Skaldowie
Co za prezent - ten kawałek Skaldów i słowa Młynarskiego. Dziękuję, Szpilko. Sprawiłaś.mi przyjemność:)
Trzy Cztery
?
Szpilko, dziewczyna opiewana przez Skaldów miała na imię Anna.
Wróciłam właśnie z pracy i jak zwykle przed snem czytam wiadomości, a tu taka smutna informacja, że wczoraj zmarła bohaterka tekstu Wojciecha Młynarskiego:
https://www.onet.pl/muzyka/onetmuzyka/anna-wojtowicz-nie-zyje-przesliczna-wiolonczelistka-z-piosenki-skaldow-miala-73-lata/3qdqvh2,681c1dfa
Teraz ten wiersz będzie też trochę ku jej pamięci.
Co za zbieg okoliczności, że akurat wczoraj wspomniałaś tę piosenkę.
Trzy Cztery
Ano, jeszcze nie czytałam prasy, dzięki za link ?
...zawsze to więcej osób wspomni ?
Trzy Cztery
I tak wszyscy odejdą w niepamięć, najważniejsze jest tu i teraz, smutne ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania