Koncert na wiolę i harfę
Narasta muzyka jak fala,
by po chwili się oddalić, przycichnąć,
jak męskie głosy co w gęstwinie lasu,
gasną w ponurej głuszy, w półmroku
jak wędrowiec, co w gąszcze się zapuszcza,
do jądra wielkiej tajemnicy zmierza.
*
Po chwili ciszy jak w dziecięcej bajce,
rozlega się odgłos harfy szeroko,
jakbyś wstąpił na śródleśną polanę
zielonymi drzewami otoczoną.
*
Puls przyśpiesza, zaczynasz tańcować,
by spocząć radosnym na miękkiej trawie.
Instrumenty czarują muzyką.
Krótkie cięcia smyczka, szarpnięcia struny
wybrzmiewają jak plusk wody nad strumieniem,
jak kąpiel lub taniec radosnej pliszki.
*
Z tej czarownej krainy wkraczamy w mrok.
Atmosfera gęstnieje, rośnie napięcie,
by wyrzucić ostre, złowrogie dźwięki
przechodzące w rzewne zakończenie
(Gladiator)
I czarują nas kunsztem i zmiennością
a my zasłuchani w tych nutach,
przenosimy się z krain lirycznych
(Romeo i Julia)
do lekkich, radosnych treli ptaków,
(Król lew)
by rozbudzić nas z marzeń głośnymi
dźwiękami piratów z Karaibów.
*
Na zakończenie i pożegnanie
wybrzmiał utwór pana Wodeckiego
-”Lubię wracać tam gdzie byłem”.
*
Lecz ja powiem swoje zdanie
- Wolę poznawać nieznane,
aby się nie rozczarować.
20.09.2026 r.
Komentarze (1)
Ale nieznane też może okazać się rozczarowanie, tyle że wcześniej tego nie wiemy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania