KONIE (część 1): Na krawędzi życia

Na krawędzi życia

Drabiniasty wóz był już prawie pełen. Pozostały do podania na górę trzy kopy snopków.

Wóz stał pochylony na jeden z boków. Polodowcowy krajobraz tworzyły tutaj większe i mniejsze wzniesienia i doliny.

„Teraz uważaj, bo tu jest stromo! – krzyknął wujek, stojący po drugiej stronie za wozem.

„Podjedź wolno i uważaj, żeby konie nie rozpędziły się!”- dodał.

Aby podjechać po ostatnie już kopy snopków żyta, lekko skręciłem w lewo, nieco w dół. Wóz zaczął się nagle staczać coraz szybciej, i szybciej.

Próbowałem bez powodzenia powstrzymać konie lejcami.

Pod naporem ciężkiego wozu zaczęły niebezpiecznie przyspieszać.

Nagle bułanka przewróciła się przed wozem. Jakim sposobem nie wiem. Nie zauważyłem, aby się potknęła. Wóz gwałtownie się zatrzymał. Dziadek siedzący na wozie nieomal nie spadł.

Wujek rzucił pod koła wozu stojące w sztygach snopki. Ale ciężar załadowanej fury spoczywał już na szyi klaczy.

„Podrzuć jeszcze pod koła dla bezpieczeństwa kilka snopków!”- usłyszałem. Naciągnięty do granic możliwości szeroki skórzany pas naszyjnika zaczął dusić konia.

„Musimy rozpiąć uzdę i naszyjnik bo się udusi!”

Uprząż naciskała coraz bardziej tamując dopływ krwi i powietrza.

„Dusi się!”

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania