Koniec
Z każdym łykiem trucizny
coraz bliżej koniec
leją się te łzy
bezbarwne a tak emocjonalne
gubimy się w tym labiryncie
ułożonym z ludzkich czaszek
dróg jest tak wiele
a wszystkie prowadzą do końca
towarzyszą nam jakieś jęki
krzyki a nawet wrzaski
i ten pusty dźwięk
łamanych serc
nie wiem gdzie jest przewodnik
może i on się tu pogubił
tak więc dążę sama
do końca
idąc za strumieniem
czerwonej ludzkiej krwi
kalecząc palce
o sople łez
depcząc pulsujące serca
potykając się o czaszki
upadam wciąż
lecz wstaję znowu
nie mam wyboru
muszę wstać
i iść do końca
Komentarze (15)
Urzekł mnie 'pusty dźwięk łamanych serc' :) odebrałam ten wiersz dość chrupiąco (pewnie przez czaszki) i ponuro, jednak wierzę, że na końcu każdego tunelu jest Światło :)
Bardzo mi się podoba! :D
Dziękuję bardzo. Cieszę się, że Ci przypadł do gustu. ;)
"idąc za strumieniem
czerwonej ludzkiej krwi
kalecząc palce
o sople łez
depcząc pulsujące serca
potykając się o czaszki
upadam wciąż
lecz wstaję znowu
nie mam wyboru
muszę wstać
i iść do końca"
Piękny wiersz. 5 :)
Dziękuję pięknie. ;)
Kolejny już dzisiaj wiersz który ma to coś. Sprawia że człowiek chce go czytać. Najlepszy jak dla mnie fragmęt to kaleczenie palców o sople łez. 5:)
Dziękuję bardzo Tina ;)
Kolejne Twoje cudeńko, Lotto. ;) 5!
Dziękuję pięknie Łowczyni :)
Gdy czytałem myślałem o Szekspirze, była rocznica śmierci, a Twój wiersz tak mnie pokierował w jego stronę, brawo, 5 :)
Dzięki Neuruś :D cieszę się
Ależ te sople są bajeczne. Może nie powinnam wyrażać się tak o czymś przykrym i zbroczonym krwią, ale jednak to wyrażenie nieziemsko mnie urzekło. Cała podróż i motyw przewodnika skojarzyły mi się trochę ze Styksem, choć pod koniec nieco rozwiałaś tę moją osobistą interpretację. W każdym razie widzę, że wena wróciła i cieszy mnie to bardzo :) Zostawiam 5.
Dziękuję pięknie Rasiu. :) Co prawda powrotu weny jeszcze nie poczułam, ale może ona po prostu przychodzi cicho, nie zwracając na siebie uwagi?
Bardzo mi się podoba ten obraz podróży, bardzo przykry, wszystko w czarnych barwach przełamane jedynie czerwienią krwi. Podmiot wyobraziłam sobie jako bosą dziewczynę w krótkiej jedwabnej sukience, ze łzami przyschniętymi na policzkach podążającą przed siebie... już się pogodziła, że innej drogi nie ma , choć chyba jeszcze wierzy w ten koniec podróży. Dałabym 6, gdybym mogła. Piękny :)
Dziękuję Ci bardzo. Miło, że wiersz aż tak podziałał na Twoją wyobraźnię. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania