koniec tygodnia
zjadam resztki z miejscowej restauracji
piję piwokuflowe z ciucholandu
trochę śmierdzę po robocie
urealniam otoczenie ciche dni
na falochronie rozbijam rzeczywistość
o sekundy godziny o zimne powietrze
nie jestem dobrze zorientowana
raczej senna i spłukana
te wszystkie określenia których
nie kumam fizyka malarstwo
poezja polityka informacje presje pretensje
zabawa w chowanego zamykam oczy
zapalam zwykłą kranówę w lampach oliwnych
materializuję drogie kamienie
wyrzucone błyszczą w powietrzu
ale nie wiem co dalej i zupełnie mnie to nie interesuje
Odzysk — jestem jak robot z odzysku na czeremsze :)
Wolne:
- dzień jak codzień
- chodzenie w dresie i koszulce w kropki, wbrew sobie
- bez makijażu
- bez utensyliów do sprzątania
- bez przyborów do zarabiania pieniędzy
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania