Koniec zmiany.
Czuję już ten zapach przez uchylone okno. To obietnica. A ja jestem dopaminowy... już na zapleczu, już w kurtce. Ona klei się do mnie, wtapia w skórę jak folia rozgrzana nad wrzątkiem. Wychodzę i zapominam, zbyt płytko, natarczywie, na chwilę. Jestem cholernie głodny, więc zjadam powietrze, jego temperaturę. Wrę.
Komentarze (94)
Psy wyczuwają zapach z daleka, a jak wyczują, nie odejdą...
Najgorzej wpaść na taką watahę... jak suczka się rzuci, to psy gotowe zagryźć. Ale i między sobą pieski się też chyba mocno gryzą. Kiedyś sąsiadka chciała odszkodowania od drugiej sąsiadki, że przez jej suczkę, psa jej zagryźli, a rasowy był... Zerwał się ze smyczy i mowy nie było, żeby go na chatę ściągnąć...
Poza tym co jest tak strasznego w psich potrzebach? Odmawiasz im radości życia?
Gratuluję!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania