Konstruktura
A potem będzie mnie deptać. Będzie konsystencją nie do zdobycia,
doskonałym genem, którego nikt nie chce i nie potrzebuje. Wścieklizną myśli,
kiedy psychikę przerosły rzeczy zwykłe i proste, uszczupli mnie
o kilka posiłków, których nie zjem. Powiedzą przecież, że zmysłowość
jest trująca, a odepchnąć człowieka, to zmusić, by chciał
o coś walczyć. Mogę to wszystko rozumieć, poddać się
lub delikatny łupież, który osiadł na wierszu i pierwszy padł pod nogi,
zatrzasnąć w kartce papieru. A potem będę cię pragnął.
Mógłbym przestać. Mógłbym nie chcieć, zrezygnować,
zapomnieć, ale ciężko żegna się krzywdy,
którym pozwalasz zrosnąć się na chwilę, wysłuchać.
Komentarze (1)
Wiẹcej jest wiẹcej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania