'KOPROFAGICZNY MATERIALIZM MAMY W KIEŁBASIE'

uwalniam siebie

oblany łatwopalną oliwą

czekam na gest

aż podpalisz ciało

i spłonę powoli

miarowo skwiercząc

zabawnie

 

Noemi zje moje policzki

Kai nasyci się udkami

spieczona skóra

wybarwi się złotem

 

dzieci jedzące rodziców

którzy w końcu na coś się przydają

kości oddadzą stęsknionej Lexi

(pod warunkiem, że nie bedą

za bardzo wypieczone)

 

trudno pogodzić się

z prawdą

z czasem

i jego nieodwracalnością

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania