'KOPROFAGICZNY MATERIALIZM MAMY W KIEŁBASIE'
uwalniam siebie
oblany łatwopalną oliwą
czekam na gest
aż podpalisz ciało
i spłonę powoli
miarowo skwiercząc
zabawnie
Noemi zje moje policzki
Kai nasyci się udkami
spieczona skóra
wybarwi się złotem
dzieci jedzące rodziców
którzy w końcu na coś się przydają
kości oddadzą stęsknionej Lexi
(pod warunkiem, że nie bedą
za bardzo wypieczone)
trudno pogodzić się
z prawdą
z czasem
i jego nieodwracalnością
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania