Korzeń w mgle
Tam, gdzie wiatr gra na strunach olszyn,
gdzie ziemia pachnie mokrym snem,
moja mała ojczyzna – garść gliny,
co w dłoniach matki kształt brała, a potem
rozsypała się w pył.
Rzeka płynie, jakby zapomniała,
skąd jej początek – kamień w nurcie milczy,
a wierzby szepczą: "zostań, człowieku,
tu twoje kości kiedyś się rozpadną,
jak liście w jesiennym dmie".
Korzenie moje – nici pod ziemią,
czarne od błota, rude od słońca,
wiją się, szukają wody sprzed lat,
tej, co w studni śpiewała pieśń starą,
nim mech pożarł jej głos.
Patrzę w niebo – ptak krzyczy chaos,
chmury płyną jak stada bez pastwisk,
a ja, syn tej gleby, co rodzi i grzebie,
widzę, jak las oddycha inaczej –
raz dymem, raz rosą, raz ciszą.
Mała ojczyzno, szmaciana lalko,
z oczami z guzików, z sercem z siana,
twoje pola tańczą w rytmie pór,
lecz wiatr już niesie obcy kurz –
czy poznam cię jutro, gdy czas
rozplecie warkocz twych traw?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania