Korzenie
Boję się że wyjdę na pajaca
co wstaje w kapciach i dziurawym szlafroku
by upiec myśli z dodatkiem boczku
chociaż łzy w żołądku
korzeniami owijasz ramiona
jak sweter rysują dreszcze
przepełniając bezpieczeństwem
też się staram
by to samo ci przekazać
to przerasta
bo spaceruję po drażliwych plamkach
zależy mi na nas
ale widzę w sobie błazna
co na hali tańczy
by rozśmieszać
dać się zbłaźnić
boję się zawiesić gałąź
na twoim ramieniu
dać pośpiewać sercu
aby zrozumiało
– nie ma nic lepszego
Komentarze (5)
"Boję się że wyjdę na pajaca
co wstaje w kapciach i dziurawym szlafroku" - który wstaje w kapciach...
"ale widzę w sobie błazna
co na hali tańczy" - który na hali tańczy.
Nie oceniam.
To jest bardzo ładny wiersz.
dziękuję
_Natalié↔Wiersz taki trochę piosenkowy, ciepły i nieco szalony. I to jest piękne.
Takie trochę skojarzenie mam z "Suzanne" L. Cohen→w sensie klimatu.
Pozdrawiam:)↔?↔%
Dekaos Dondi o to chodziło. Chciałam, żeby zawierał jakieś przesłanie, ale żeby na pozór był szalony i trochę wesoły. Dziękuję za miłe słowo ❤️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania