Kościotrup
Gdy deszcz spadł na jego biały pysk,
już dawno nikomu nie mówił nic.
Krople wspomnień, w oczodołach błysk,
pod brakiem ciała wystawał szpic.
Czekał na wiatr, który miał zabrać jego kości.
Brakowało mu serca, lecz nie litości.
Bo litość jest ciężarem,
on pragnął lekkości.
Słyszy, jak drzewa rosną pod ziemią,
czuje, jak serca biją w kamieniach.
Każdy dzień to dla niego inny sen,
który chowa w kościach, nim zapadnie cień.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania