Kosmicznodyliżansonauta

"Kosmicznodyliżansonauta"

 

gatunek: sny/fantastyka/podróże

 

Przeważająco Upozytywniona Planeta. Jedna z miliardów podobnych. Południowo-wschodnie wybrzeża Krainy Wiatru Grającego Na Szklanych Butelkach. Wiosna 2011.

 

Kosmicznodyliżansonauta miał dwadzieścia pięć lat. W środku jednego z wielu słonecznych dni, wyszedł z domu aby spotkać kilka nieziemsko niezwykłych przygód, czyli takich jakie były czymś normalnym i codziennym na Przeważająco Upozytywnionej Planecie. Wyszedł z parterowego, wolnostojącego, jednorodzinnego, otoczonego ogrodem, trawnikiem i tarasami domu, mającego jasnoróżowe i jasnoniebieskie ściany oraz pomarańczowy, bardzo płaski, prawie prosty dach. Minął kilka łuków porośniętych zielną roślinnością kwitnącą.

 

Minął ogród wielki jak park, gdzie stało kilka dwukondygnacyjnych i kilka trzykondygnacyjnych kamienic w kształcie plażowych hoteli, całych w jasnych odcieniach kolorów takich jak pomarańczowy, nugatowy, różowy, żółty, zielony, morski oraz niebieski. Mniejsze budynki były zamieszkiwane przez kilkuosobowe, a wyższe przez kilkunastoosobowe grupy współlokatorów i współlokatorek.

 

Mężczyzna zaszedł na przedmieścia, a wtedy dotarł do znajdującego się na ich krańcu niskiego, murowanego zaułka. Natrafił na kilka niedużych, subtropikalnych żółwi wodno-lądowych. Skręcił w lewo, po czym znalazł się w basenie kąpielowym, gdzie spotkał swoich czterech rówieśników i tyle samo rówieśniczek. Wszyscy razem przeżyli beztroską imprezę w basenie i na otaczającym zbiornik wodny trawniku.

 

Po skończonej uroczystości w barwnym, wesołym stylu, Kosmicznodyliżansonauta poszedł dalej. Wkrótce zaszedł na rozległe, łagodne, słoneczne wzgórze, porośnięte łąką. Tam znajdował się ośrodek wypoczynkowy z płaskimi, parterowymi budynkami, fantazyjnymi roślinami i zwierzętami, historyczno-fantazyjno-rockowo-dyskotekową salą taneczną oraz tajemniczym, pięknym pomieszczeniem, pełnym niewielkich, glinianych, dekoracyjnych amfor w stylu nawiązującym do starożytnych Grecji i Rzymu, a także z kilkoma niedużymi, płytkimi basenami kąpielowymi.

 

Na łące było dużo kwiatów oraz motyli. Człowiek, będący wędrowcem czasoprzestrzennym, zszedł ze wzgórza, za którym rozciągała się plaża. Zaszedł na nią, a wtedy spotkał czterech albo pięciu siedzących w kręgu, rozmawiających i śmiejących się mężczyzn, posiadających ciemne włosy oraz dredy i mających po dwadzieścia kilka do trzydziestu kilku lat. To jego koledzy. Poprosił ich, żeby nie przeprowadzali się na inny, odległy, rozłożysty, tropikalny ląd, tylko żeby zostali w Krainie Wiatru Grającego Na Szklanych Butelkach. Wszyscy razem spotkali się kilkanaście albo kilkadziesiąt razy na wspólnych imprezach w domach, ogrodach i lokalach. Po tym czasie nastąpił pewien kompromis. Podjęli wspólną decyzję, że się przeprowadzą, ale na jedną z Wysp Wiecznej Imprezy I Relaksu.

 

Nagle, znad beżowo-różowo-pomarańczowych chmur, powoli przesuwających się przez nieboskłon, przyfrunął kosmiczny dyliżans w kształcie filiżanki. Kosmicznodyliżansonauta wszedł do środka, a wtedy poleciał tym niezwykłym pojazdem za horyzont aby sprawdzić, czy na Wyspy Wiecznej Imprezy I Relaksu są już gotowe na przyjęcie kolejnej grupy przebojowych poszukiwaczy kosmicznych przygód.

 

Koniec.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Diabelskie Muskuły godzinę temu

    w basenie

  • Diabelskie Muskuły godzinę temu

    Chcę być dyliżausonautką i latać z moim kotem w kosmosach. I robić przystanki w takich psstelowoneonowych hotelach, żeby uzupełnic zaps żelek. żywić się żelkami.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania