Koszt
[Zalej wrzątkiem – jeśli Vifon ma dziś udawać wybór.]
Rozrywasz pakiet – jakbyś otwierał ratunek.
Folia idzie krzywo. Paznokieć pęka – koszt „szybko”.
Proszek pachnie drobnym drukiem: E-621. Konserwuje spokój.
Zalewasz wrzątkiem – prowizorka rusza.
Czerwona saszetka mówi: dawaj całą.
Ty targujesz się z proszkiem: pół – żeby dożyć jutra.
Tłuszcz robi ślizg – chlap. Wrzątek liże palec. Oddychasz przez zęby.
Makaron prostuje się – dumnie, jak człowiek po wypłacie.
Pokrywka robi za obietnicę: poczekaj, zaraz będzie.
Jesz na stojąco, bo stół jest od poważnych decyzji.
Pierwszy łyk: nostalgia.
Drugi: sól, która udaje sens.
Trzeci: „premium” – inna czcionka na tym samym głodzie.
Na dnie zostaje osad – brązowy stempel epoki.
Myjesz miskę. Wyrzucasz opakowanie.
Stoisz syty. Na moment.
Jutro znów „szybko”.
Komentarze (20)
"Proszek pachnie drobnym drukiem..." - złoto.
Cóż, szybkie życie ma swój koszt. Długofalowy. Po jednym nie czujesz. Substytuty.
A ja dziś gotuję, ale nie mam stołu 😅
Tak na szybko... dzisiaj
Pokrywka robi za obietnicę: poczekaj, zaraz będzie"-świetne określenia
Dobranoc
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania