kot na drodze
wśród ciemniej nocy
ciemniejszy kot
wkroczył na moją drogę
chciałam już odejść
odejść stąd
stanął na środku drogi
myślałam trochę
jakby tu przejść
obok czarnego obiektu
i nie wiedziałam
jak obejść mam
przecież tę moją drogę
nie wiem, czy mogę
ale zapytam
zapytam go o przysługę
może odejdzie
lub na bok zejdzie
odgrodzi znów moją drogę
Głos nie dochodzi
co więc mam zrobić
kot się prawie nie rusza
- hej, panie kocie, czemu tu leżysz
czy nikt cię jeszcze nie szuka?
on łeb podnosi
i patrzy na mnie
takimi smutnymi oczyma
- ja jestem sam jeden
nie mam już miejsca
nie chce mnie moja rodzina
podchodzę bliżej
bo strach przestaje
daje ujście smutkowi
też bym nie chciała
zostać tak sama
może pomogę kotkowi?
Gdy jestem więc blisko
na tyle by poczuć
zimno wieczoru, pytam
- koteczku, czemu
nie pójdziesz ze mną
do domu mojego
naszego
A on wciąż milczy
i patrzy na mnie
tymi smutnymi oczyma
lecz w dzień jest jaśniejszy
oczy ma złote
w czarnym odcieniu
kocie?
Komentarze (11)
Ty to umiesz z niczego zrobić coś <3 mega!
Dziękuję ;*
Troszkę to odbieram jako takie szczęście w nieszczęściu. Można by powiedzieć, że podmiot upatrzył sobie branią duszę w tym, co z początku zdawało się nie przynieść niczego dobrego. W sumie tego kota można interpretować naprawdę różnorako, ale to fajnie, że dałaś czytelnikowi taką możliwość. Zostawiam 5 :)
Dziękuję :D
Dziękuję za anonimową piątkę, jednak prosiłabym o ujawnienie się, inaczej nie będę wiedzieć, czy ocena nie jest czasem, podobnie jak w przypadku anonimowych jedynek, dana "tak sobie".
uważaj, żeby to wilk w kociej skórze nie był. sam, na środku drogi, patrzy... :) piątunia :)
Kto to wie:D ale spotkałam go już kilka razy, to może jednak zwykły kot:P Dziękuję :)
Jaki piękny wiersz.
5
Dziękuję :)
5dooooooobry wiersz
Dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania