Kigjaczkowe takie. Jestem na Tak! Już za sam tytuł↔Najbardziej ostanie 3 wersy:)
A swoją drogą, gdyby się chciało kotka powykręcać na wszystkie strony, by uzyskać ten sam inny kolor na każdej,
to mógłby biedak nie przeżyć:(↔Pozdrawiam:)↔5
Oj, Tjęri no!
Jak wstawię na orgu, to wkleję link, żebyś lepiej zrozumiała, bo org ma wiele możliwości w przeciwieństwie do opowi, które ostatnio zaskakuje modernizacją ?
Kigja, w sumie, że "nie układa się w całość", to za mocne stwierdzenie. Widać oś, choć może być ona całkowicie błędna, przez to że nie rozumiem szczegółów.
Nie lubię wykładać się z interpretacją w aż takiej niepewności, bo mam ludzki odruch "by nie wyjść na idiotkę" :D. Ale ok.
Mamy Rubika - Ernő jak, mniemam - skromnego Węgra, który wynalazł słynną kostkę. Że to o nim jednak mowa, wcale pewna nie byłam. I nadal nie jestem (haha), ale po tym jak wytłumaczyłaś słowo "cica", stwierdziłam, że zostanę przy tym, w pierwszej chwili nasuwającym się, kierunku czytania.
To teraz tak. Na potwierdzenie tej interpretacji mam: w pierwszej strofoidzie słowo "wynalazca", potem matkę, która dzieliła się "odręczną liryką" - wiem, że rodzicielka Ernő była poetką. Jednocześnie wpadam w konsternację. Przyzwyczaiłam się, że każde słowo to klucz, który skojarzeniem popycha dalej. Mam zostawić Rubikon w spokoju? Że to tylko "teren Rubika", czy jednak szukać głębszego znaczenia? Bo wiadomo co znaczy przekraczanie Rubikonu. A w kontekście matki, to już traumą pachnie.
Takich spróchniałych stopni w drabince interpretacyjnej mam kilka.
Argusowe oczy co znaczy wiadomo. Ale gdy niedaleko jest łokieć sumeryjski, ma mnie to gdzieś popchnąć, czy nie? Jeśli byłabym pewna, że poszłam w dobrym kierunku, chyba uznałabym to za ozdobniki, które nie idą gdzieś dalej. Z drugiej strony, mogą iść... ?
Dam przykład. Weźmy ten łokieć sumeryjski. Zakładając, że wciąż mówimy o Ernő, można tu popłynąć. Od Sumerów do Semitów - cóż... rodzice Rubika byli Żydami. Ale to już tak odległe skojarzenie, że daje tylko jako przykład jak lubię błądzić w desperacji...
A to tylko przy założeniu, że mowa o Ernő. A miałam jeszcze kilka innych kierunków...
Komentarze (32)
Bardzo ładny. 5
Dziękuję.
Kotka Rubika, zajefajna gra słów, a wiersz bardzo dobry ?
Dziękuję?
Wow! :)
Dziękuję?
Cica - imię kotki?
Ładny, obrazowo-emocjonalny wiersz, szczególnie zachwyca przedostatni wers.
Cica to po węgiersku kot, kotka, kiciuś.
Dziękuję?
Podoba się, sympatyczny wierszyk.
Dziękuję?
Że o kotce, to daję pięć.
Dziękuję.
Kigjaczkowe takie. Jestem na Tak! Już za sam tytuł↔Najbardziej ostanie 3 wersy:)
A swoją drogą, gdyby się chciało kotka powykręcać na wszystkie strony, by uzyskać ten sam inny kolor na każdej,
to mógłby biedak nie przeżyć:(↔Pozdrawiam:)↔5
Dziękuję?
Nikt nie chce kotka wykręcać, są inne sposoby, Dekoś :)
Pozdrawiam.
Nadal mi się podoba i nadal nie mogę go w szczegółach rozgryźć...
Oj, Tjęri no!
Jak wstawię na orgu, to wkleję link, żebyś lepiej zrozumiała, bo org ma wiele możliwości w przeciwieństwie do opowi, które ostatnio zaskakuje modernizacją ?
kigja no to poszczekam na link
Tjeri
Ale ten wiersz jest banalny. Szpilka od razu skapowała?
A nie jest to Kot Leonardo da Vinci?
Przeczytaj komentarz Szpilki i pomyśl.
kigja, jeśli tylko o grę słów chodzi, to ok. Myślałam, że użyte motywy i nawiązania kryją warstwę, której nie widzę.
Tjeri a co widzisz i jak rozumiesz?
Po prostu napisz.
kigja - wiersz właśnie nie układa mi się w całość. Nie rozumiem na tyle by go interpretować. Grę słów można docenić nie znając sensu całości.
Tjeri
To zostawmy, jak jest. Niech będzie niezrozumiały :)
Może przez to wydawać się lspszy...
Kigja, w sumie, że "nie układa się w całość", to za mocne stwierdzenie. Widać oś, choć może być ona całkowicie błędna, przez to że nie rozumiem szczegółów.
Nie lubię wykładać się z interpretacją w aż takiej niepewności, bo mam ludzki odruch "by nie wyjść na idiotkę" :D. Ale ok.
Mamy Rubika - Ernő jak, mniemam - skromnego Węgra, który wynalazł słynną kostkę. Że to o nim jednak mowa, wcale pewna nie byłam. I nadal nie jestem (haha), ale po tym jak wytłumaczyłaś słowo "cica", stwierdziłam, że zostanę przy tym, w pierwszej chwili nasuwającym się, kierunku czytania.
To teraz tak. Na potwierdzenie tej interpretacji mam: w pierwszej strofoidzie słowo "wynalazca", potem matkę, która dzieliła się "odręczną liryką" - wiem, że rodzicielka Ernő była poetką. Jednocześnie wpadam w konsternację. Przyzwyczaiłam się, że każde słowo to klucz, który skojarzeniem popycha dalej. Mam zostawić Rubikon w spokoju? Że to tylko "teren Rubika", czy jednak szukać głębszego znaczenia? Bo wiadomo co znaczy przekraczanie Rubikonu. A w kontekście matki, to już traumą pachnie.
Takich spróchniałych stopni w drabince interpretacyjnej mam kilka.
Argusowe oczy co znaczy wiadomo. Ale gdy niedaleko jest łokieć sumeryjski, ma mnie to gdzieś popchnąć, czy nie? Jeśli byłabym pewna, że poszłam w dobrym kierunku, chyba uznałabym to za ozdobniki, które nie idą gdzieś dalej. Z drugiej strony, mogą iść... ?
Dam przykład. Weźmy ten łokieć sumeryjski. Zakładając, że wciąż mówimy o Ernő, można tu popłynąć. Od Sumerów do Semitów - cóż... rodzice Rubika byli Żydami. Ale to już tak odległe skojarzenie, że daje tylko jako przykład jak lubię błądzić w desperacji...
A to tylko przy założeniu, że mowa o Ernő. A miałam jeszcze kilka innych kierunków...
Tjeri Ja nic nie wiem. I nie powiem?
?
kigja no problem.
Nie chce mi się.
Wielopolowe jak w kostce. Cztery ściany, niczym domowe pokoje. :)
Można kombinować. :)
Łamigłówka świetnie zatytułowana.
Dziękuję?
Oooo suuuper że oddałaś. Bardzo go lubię i dokłądnie pamiętam :-)
Dzuękuję!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania